Jak przeżyć trzęsienie ziemi
||

Jak przeżyć trzęsienie ziemi

Pewnego razu…
3 lata temu, chociaż był to raczej czerwiec, zdarzyło mi się przeżyć pierwsze trzęsienie ziemi. Mam na myśli dosłowne. Nie takie, kiedy ktoś się okazuje durniem albo psychopatą i w wyniku tego odkrycia świat spada na głowę, wraz z bryłami niedowierzania, tym postronnym którzy przypadkowo znaleźli się w epicentrum. Włóżmy to pierwsze między bajki, odstawmy zwrotnicę i wróćmy do Malezji. Bo tutaj dzieje się akcja tej opowieści.

Orzeszki, banany i Chińczyk w czerwonej czapeczce
||

Orzeszki, banany i Chińczyk w czerwonej czapeczce

– One person? One beautiful person? – Chińczyk w czerwonej czapeczce radośnie się wyszczerzył na mój widok – I have one bunk bed for one beautiful person.
Obejrzałam się za siebie. Hindusa już nie było. Chińczyk bez zmian. Wziął mój bagaż i pokazał mi pokój.
– Here, I need your signature. 19 ringits plus tax – wyjął kalkulator – 21, 78. Ok, let’s make it 20. Otworzył szufladę i wyciągnął z niej tabliczkę: SORRY, WE ARE FULLY BOOKED i umieścił ją w szybie hostelu pod wesołym Chińczykiem.