Mistyczny jarmark, pogrzeb i slow life na Bali
||

Mistyczny jarmark, pogrzeb i slow life na Bali

Zanim tu przylecieliśmy, sporo czytałam o Bali. O rytuałach i obrzędach hinduistycznych. Ceremoniach innych niż w Indiach – poinformowała mnie bardzo sympatyczna studentka z Polski, bo na Bali oprócz Australijczyków są i Polacy – mamy zaplanowane zwiedzanie wszystkich świątyń – pokazała mi przewodnik Pascala – no i bardzo, ale to bardzo chciałabym zobaczyć prawdziwy balijski pogrzeb! Marzę o pogrzebie!

Konstelacja wodnika i dziewczyna widmo
|

Konstelacja wodnika i dziewczyna widmo

To był rzeczywiście szczęśliwy traf.
Na Bali policja uwielbia haltować turystów pod byle pretekstem i łapówki na mandaty należy wliczyć w budżet wyprawy, w tym przypadku jednak wszelkie preteksty były niepotrzebne. Nie wyglądaliśmy zbyt przepisowo. Zwłaszcza lądując w rowie przy jakimś nieodpowiednio wyważonym zakręcie. Na szczęście żadnej desce nic się nie stało, ucierpiało tylko moje kolano i to nieznacznie.

Cyberspace is home
|

Cyberspace is home

– Look at the stars – zatrzymał mnie, jak zamykałam drzwi do swojego pokoju kierowana natychmiastowym zamiarem zbiegnięcia po schodach do lodówki, która znajdowała się na parterze.
– Beautiful – odwróciłam się w kierunku przeciwnym do morza, czyli tam gdzie pokazywał.
Lubiłam tembr jego głosu – ciepły, zamyślony i nieobecny i to jak zjawiał się, a potem znikał bezszelestnie na moim kawałku tarasu.
Wzięłam pokój narożny, bo zawsze, jeśli mogłam wybierać, to wybierałam swoją ulubioną opcję.

Opowieść pewnego emigranta
|

Opowieść pewnego emigranta

– W 2009 się powiesiłem, ale sznurek się urwał, no to, kurna, jestem. 49 mln euro poszło w…Goły byłem. I nie wesoły.

– No myślę, że smutny, jak sznurek szykowałeś.

– Bystra jesteś. A myślałem, że taka śliczna, to za serferem się wyślepiasz – popija kawę i zagląda w czarne dno filiżanki. Wstrząsa fusy. Smolista ciecz tańczy jak fale u stóp tarasu gdzieś w okolicach Uluwatu.