Pustynia Negew w Izraelu.
|

Sudan na bezdechu

Takie książki jak ( Sudan ) Czas bezdechu czytam z przyjemnością. Nie dlatego, że to lektura przyjemna. I też nie dlatego, że jestem masochistką. Ale dlatego, że do Sudanu na razie nie pojadę, więc pochłaniając plastyczne obrazy i historie z drogi mam namiastkę podróży. Substytut wrażenia, że tam jestem i to, co opowiadane, właśnie się dzieje, a ja tego doświadczam.

Sobotnią nocą pod wieżami Petronas w Kuala Lumpur odbywa się widowiskowy spektakl podświetlanych fontann tańczących w rytm muzyki.
|

Will you marry me?

– On nie żartuje. To wariat z Bangladeszu albo z Pakistanu, zapomniałam. I naprawdę szuka żony z Europy albo Stanów. Ja mam chłopaka. To odpada, ale żarcie jest zajebiste! – Niemka grzebie widelcem w plastikowej torebce, próbując nadziać na plastikowe widełki orzeszka.
– Nie chcę jechać do Kataru albo Emiratów jak mój stary. Traktują nas tam jak śmieci. Nie wybrałem sobie miejsca urodzenia i nie odpowiadam za mój kraj. Ojciec dał mi wszystkie pieniądze, żebym sobie kupił paszport – chłopak zaczyna swoją płaczliwą litanię.

Pulau Tioman. Roślinność namorzynowa, czyli drzewa nad brzegiem morza.
|

Śniadanie z Wenus

Przyszłam tu z talerzem – zaczerpnąć świeżego powietrza – bo podłogę stołówki przykrywa wykładzina. Czyszczona mopem. Bez dodatku płynu do mycia naczyń i pucowania linoleum. To azjatycko-chiński zwyczaj prania dywanów. Powoduje intensywny zapach. Wody zmieszanej z lepkim brudem. Raczej niesprzyjający jedzeniu.

– Want some fruit for the breakfast? – Wenus odwraca się w moją stronę – I can share.
– Strawberries cherries? – zastanawiam się, czy potem będę musiała zdjąć ostrogi.

Muzeum Plac zabaw naprzeciwko Min Lądowych w Kambodży
||

Czerwona ziemia, granaty i butelki z benzyną

Landmine Museum to mały barak gdzieś na wygwizdowie kambodżańskim w odległości ok. godziny jazdy skuterem od Siem Reap. Otwiera wam naburmuszona pani (też nie byłabym szczęśliwa, spędzając kilka godzin w takiej scenerii), płacicie 5 $ (w Kambodży praktycznie nie używa się rieli, chociaż wydaje się w nich resztę) i oglądacie arsenał. Zgromadzony tam przez Aki Ra – człowieka z traumatyczną przeszłością i szczytną ideą. Nie ma w nim butów, pasiaków, drewnianych nóg ani połamanych okularów.

Muay thai tango
||

Muay thai tango

Lumpini zaczyna kipieć po 21.

Tajowie nie przychodzą oglądać piętnastoletnich dzieciaków w klasie juniorów, którzy startują ok. 18.30. Każdy hazardzista – bo Tajowie przychodzą tu grać – wie, że to tylko preludium. Rozgrzewka. Gra wstępna. Nie warto tracić czasu na takie bzdety. Przychodzą tutaj, żeby przegrać całą pensję w jeden wieczór. Albo wygrać, żeby grać dalej.