fbpx

Dominika Sidorowicz

2 860 odsłon16 komentarzy

Zielone na podróże

Budżet w podróży jest drugorzędny w stosunku do dobrego humoru
Nocne busy azjatyckie to bardzo ciekawa propozycja sprzyjająca integracji. W Indiach, Kambodży, Wietnamie, Laosie i Chinach i pewnie jeszcze gdzie indziej łóżko jest podwójne, a bilet sprzedawany pojedynczo. Teoretycznie gwarancja nietykalności to wykupienie 2 miejsc...chyba, że dokooptują wam Azjatę do trójkąta. Czytaj dalej
8 289 odsłon18 komentarzy

Tęsknota za rzepakiem

Krajobraz górski w Vang Vieng w Laosie
Nie czuję się turystą. Nigdy się nim nie czułam. Nie pociągają mnie atrakcje turystyczne. Co nie znaczy, że nie lubię atrakcji, ani że nie lubię wi(e)dzieć. Wolę czuć, a potem katalogować wrażenia i wyciągać z nich wnioski. Cieszy mnie "ładnie" i niezmiernie ekscytuje "ciekawie" i "inaczej". Takie połączenie skutkuje efektem "acha!" albo "eureka!" albo "wiem, że nic nie wiem" - wszystkie moje ulubione. Z takim nastawieniem zawsze wyruszam w drogę. Czytaj dalej
3 135 odsłon26 komentarzy

Opium

Złoty Trójkąt, opium, schody świątynne w Luang Prabang
Idziemy we dwie ( bo Tomi już wyjechała) do konsulatu wietnamskiego. Po wizę. Biorę druk, ale jakoś nie mogę się zdecydować. Szkoda mi 70 dolarów. Za 70 dolarów można przeżyć w Laosie tydzień. Całkiem luksusowo. A tu tyle za stempel. W konsulacie spotkam Duńczyka. Odbiera swoją wizę. - I don’t know if I go - mówi na mój widok (intonacja opadająca) i rzuca mi się w ramiona. - He’s just died (zamienia się w histeryczną). - What??? Czytaj dalej
3 947 odsłon42 komentarze

5 błędów poznawczych, czyli fatum na Goa

Południowe Goa. Spacer nad rzekę.
Przejażdżkę z taksówkarzem z lotniska na Goa do Angoda Beach już znacie. Jednak kilka retardacji wcześniej wyszłam z hali przylotów. Wyciągnęłam z bagażu podręcznego butelkę wody przemyconą z pokładu samolotu. I to był błąd. Nie butelka i nie przemyt, ale sytuacja na zewnątrz. Należało na lotnisku przenocować, ale przecież miałam zarezerwowaną budkę na plaży... Czytaj dalej
4 675 odsłon70 komentarzy

Qatar Airways, Kingfisher nie w Doha i rozmówki polsko-indyjskie

Przewóz dóbr na skuterze w Tajlnadii
Wypełniwszy formularz, wszyscy bili się o długopis, udałam się do mniej lub bardziej odpowiedniej kolejki. - Here you are. My questionnaire - powiedziałam do pani w sari, która wcale się nie uśmiechała. Rzuciła okiem na 3 kopie tych samych ( w każdym razie taką miałam nadzieję) odpowiedzi. - Go to the checkpoint nr 4. Next! - wskazała w stronę kogoś ze szwajcarskim paszportem, kto sapał za moimi plecami. Jak to next??? Tak łatwo się mnie nie pozbędzie! Czytaj dalej
4 180 odsłon60 komentarzy

Odcinek pilotażowy – couchsurfing i wiza indyjska

Couchsurfing w wydaniu indyjskim, alternatywna pocztówka z Goa
Godzina zero - czas start! Zapomniałam wystartować chronologicznie, więc nadrabiam...Po wielu odcinkach, kiedy akcja się już  kręci i zapętla na dobre, a ja od dawna jestem w Polsce, przeżywając tutaj niemniej zaskakujące przygody niż w Azji, śpieszę więc z pilotem...tego serialu.Zaczyna się polska jesień. Złota już dawno minęła. Listopad nadciąga nieubłaganie, a ja coraz bardziej chodzę (jak) na szpilkach albo (po) rozżarzonych węglach, nie mylić z popiołem. ... Czytaj dalej
3 109 odsłon34 komentarze

Być sobą czy jedną z wielu marchewek?

Strach przed lataniem i autorytety
Po lewej maska po prawej autentycznośćTakich dylematów z pewnością doświadcza każdy, kto jakoś bardziej publicznie wychodzi do ludzi. Niekoniecznie celebryta czy prezydent, ale np. bloger, dziennikarz, artysta. Ktoś, kto emanuje. Czymkolwiek, co zaraża. Sobą emanować, czy sięgnąć po to co sprawdzone? Tworzyć trendy czy zestrajać się z okolicznościami? Żyć wygodnie czy bez trzymanki? Czytaj dalej
6 753 odsłon117 komentarzy

Aloo gobi, czyli potrawka z kalafiora – przypadek beznadziejny

Indian Tandoori - indyjska restauracja w Kerali. Nie pamiętam, czy serwuje aloo gobi
Indyjska kuchnia jest wizualnie totalnym zaprzeczeniem kolorowej, przeładowanej mniej lub bardziej kiczowatymi formami, stylistyki tego kraju. Jest papką.Najczęściej brązową wpadającą w beż i do tego przaśne, proste placki. W różnych formatach. Jedzenie odbywa się rękami. W połączeniu z papką nie wygląda to zbyt dostojnie. Brązowa breja na palcach zakończonych brudnymi paznokciami. Wkładana do ust. Tylko ja mam takie skojarzenia? Czytaj dalej