3 294 odsłonBrak komentarzy

7 sposobów na zorganizowanie noclegu twoich marzeń

Bo chyba nie chcesz wylądować w pokoju z widokiem na kibel, prawda?
A wręcz przeciwnie: marzy ci się takie śniadanie.

20150423_113714-002
Śniadanie z widokiem, Balangan Paradise Hostel, Uluwatu, Bali

Balangan Paradise Hostel obiecuje w swojej nazwie raj. Znajdziesz go na śniadaniu. Nocleg w tym hostelu nie jest wymagany przy składaniu zamówienia.

7 sposobów na zorganizowanie noclegu twoich marzeń za cenę z twoich marzeń

to artykuł przeznaczony tylko dla niezawodowych podróżników. Profesjonaliści z pewnością go nie potrzebują, ale ponieważ prawdopodobnie jesteś debiutującym studentem, freelancerem (no dobra, w tym przypadku podstawy handlu masz opanowane), człowiekiem z zasadami, który wierzy w ich niezmienność i homogeniczność pod każdą szerokością geograficzną, albo wręcz przeciwnie, wolnym duchem o lekko neurotycznym rysie, a każdym razie nie handlowcem, masz mało środków i dużo chęci, więc przeczytaj, jak mądrze radzić sobie w każdej sytuacji, w którą zaangażowane są twoje pieniądze.

Wylądowałeś właśnie na Bali. Na lotnisku w Denpasar nie dałeś się zwieść urokowi osobistemu taksówkarzy, nawet jeśli jesteś kobietą, bo czytałaś/czytałeś poprzedni artykuł.

Ta podstępna wyspa charakteryzująca się rewelacyjnym PRem i świetnym wizerunkiem medialnym. Masz do czynienia z robotą zawodowca, który dzięki magicznym zaklęciom stworzył majstersztyk – przereklamowany produkt marketingowy, który wabi żeglarzy jak syreni śpiew gdzieś między wyspą Kirke, Scyllą i Charybdą, czyli między Bali, Lombok i Gili. Te krainy zamieszkuje lud bardzo rozpieszczony przez wakacyjnych przybyszów, plemię wyznawców mamony, które żyje z turystyki, czyli z twoich pieniędzy.

Tego na razie nie wiesz, bo w duszy jesteś idealistycznym marzycielem, który uważa się za odpornego na reklamę.

Oczywiście, jak zwykle nic nie bukowałeś, bo zdałeś się na żywioł. Bardzo dobrze!

1/ Nie bukuj noclegów przez internet!

20150603_175728

Nie tylko dlatego, że kupujesz kota w worku, bo inny kot na zdjęciach, a inny w rzeczywistości, ale też dlatego że w cenę noclegu zarezerwowanego przez internet wlicza się opłatę za reklamę. Reklama, jak wiadomo, dość drogo kosztuje.

To nie jest reklama, tylko całkiem rzeczywista podłoga hostelu w Kuala Tahan w Malezji. Znajduje się on naprzeciwko Tahan Guesthouse i na razie nie znajdziesz go w internecie. Niech cię nie dziwi ten suchy ryż na podłodze. Służy do suszenia iPhona, który zmókł w ulewie tropikalnej. Robak stacjonujący obok zmarł z przejedzenia.

Znasz grupona i inne tego typu portale, które mnożą się w zawrotnym tempie ? Kto zarabia na ofertach tych serwisów? Jako klient płacisz mniej, ale w zamian dostajesz usługę niezadowolonego usługodawcy, który nic na tobie nie zarabia, ale nie mogąc odegrać się na gruponie, wyładowuje swoją frustrację na tobie. W bukowaniu noclegów przez internet przez wyszukiwarki typu booking.com, tripadvisor.com działa ten sam mechanizm. W tym przypadku jednak właściciel hostelu jest dla ciebie nadal miły, bo się nie ma o co złościć, wszak pokrywasz mu różnicę z własnej kieszeni.

Pytanie, czy chcesz?


2/ Coachsurfing w Azji Południowo-Wschodniej nie działa

Więc się nie nastawiaj na sukces. Jeśli go odniesiesz, tym lepiej dla ciebie. Wtedy zdementuj te plotki, które rozsiewam na podstawie swoich doświadczeń. W innym razie się rozczarujesz, a nie lubisz przecież rozczarowań. W ogóle w podróży nie nastawiaj się na nic ani na cokolwiek, na żadną idealną wersję rzeczywistości. Nastawiaj się na przygodę, która poszerzy twoje horyzonty.

Oczywiście możesz próbować romansu z coachsurfingiem. Nie próbuj w Indiach, jeśli jesteś blondynką, a nawet jeśli jesteś brunetką, to nadal jesteś blondynką, bo wtedy działa, ale inaczej. Jeśli jesteś blondynem z Europy, to jedź do USA, Ameryki Południowej, Australii…chociaż próbuj, może również w Azji coś ugrasz. Z zupełnie innego klucza…nadziei.

Nie zabukowałeś. Coachsurfingowcy wystawili cię do wiatru. Przyjechałeś na miejsce i oto jesteś. Bezdomny.

Może reflektujesz na taką łazienkę?

20150218_134756

Tak wygląda indyjski namiot na Goa w Agonda Beach w obiekcie H20. Cena na miejscu o ponad połowę niższa w stosunku do wywoławczej tj. internetowej.

Żeby nie było tak różowo, jej dół wygląda tak.

20150218_134903

I charakteryzuje się dużą ilością mrówek.

3/ Przyjeżdżaj na miejsce między godziną 12 a 14. Check out time działa na twoją korzyść.

Jest ruch w interesie. Możesz sobie obejrzeć sprzątane pokoje, miło uśmiechając się do recepcjonisty albo cichaczem wkradając się na korytarz i nurkując bez pardonu w często otwarte drzwi, potykając się o stosy prześcieradeł i ręczników. W razie czego możesz udać, że się zgubiłeś lub po prostu powiedzieć prawdę, że sobie oglądasz, bo chyba można?

Jeśli nie można, nie bierz tego hostelu, pensjonatu, bo właśnie objawił ci świadectwo swojej nieprzyjazności. Z dużym prawdopodobieństwem reszta pobytu ułoży się według tego samego wzoru, czyli tego co nie można. Np. nie będzie można się spóźnić na śniadanie, dostać śniadania na wynos, poprosić o dokładkę kawy itp. Wszystko będzie strasznie zakazane, zupełnie jak w podstawówce.

20150522_120728

koty na PulauTioman, Malezja 2015

Właściciel, który hoduje koty, to dobry adres. Ma dobre serce, na pewno w razie potrzeby ci pomoże, poratuje darmowym śniadaniem, mimo że go nie zamawiałeś i tym bardziej za nie nie płaciłeś. A poza tym koty są fajne 🙂

4/ Dlaczego warto oglądać pokoje przed wynajmem?

Nie dlatego, że:

– gniazdka prądu mogą nie działać
– światło może nie działać
– spłuczka może nie działać
– woda może krzywo lecieć z prysznica i wlewać ci się do pokoju
– wiatrak może wyć tak głośno, że na pewno przy nim nie zaśniesz
– klimatyzacja, którą masz w cenie, zdecydowanie może nie działać
– w łazience twoim zdumionym oczom może się ukazać grzyb lub pleśń

Sprawdzaj to wszystko!

Jeśli lubisz mieć czystą pościel i ręcznik, to obejrzyj prześcieradło, bo przecież go nie widać na pierwszy rzut oka. Podobnie jak robaków. To ostatnie stwierdzisz dopiero po pierwszej nocy. Jeśli w tym samym pokoju mieszkają z tobą pluskwy lub pchły, uciekaj od razu. Przed ucieczką powiedz właścicielowi o konieczności dezynfekcji.

Obstawiam na 99 %, że zareaguje następująco:

– Oh, really? That’s impossible!

Jeśli jesteś pamiętliwy, możesz napisać o tym w recenzji obiektu. Oczywiście tylko w przypadku, jeśli bukowałeś przez internet.

20150605_212619
żuczek w Kuala Tahan, Taman Negara, Malaysia 205 © sidorowicz.blogspot.com

Klapek jest w damskim rozmiarze 37. Rozstaw czułek obiektu w tym samym. Tu akurat rzecz się dzieje w bardzo niedalekim sąsiedztwie dżungli, więc takie stworzenia ZAWSZE tam spotkasz w pokoju. Do reklamacji podstaw brak.

5/ A dlaczego NAPRAWDĘ warto oglądać pokój, zanim wpadniesz w sidła swojego cywilizowanego światopoglądu?

Zapomnij o europejskich wymysłach gwiazdek i powiązanych z nimi standardów. Coś takiego mogła wymyślić tylko UE albo inna bogata Ameryka. W Azji to jest wartość umowna, o ile poruszasz się w prywatnym sektorze noclegowym lub jakimkolwiek innym sektorze nie dla VIPów.

Weźmy dla przykładu kwestię okna.

Okno to chyba jedna gwiazdka, prawda? Każdy pokój ma przecież okno. A okno z widokiem znacznie zwiększa ilość gwiazdek.

Nie w Azji. Tutaj gwiazdkę możesz mieć za łazienkę w pokoju lub za jej brak. Za ręcznik lub czystą/brudną (niepotrzebne skreślić) pościel. Za śniadanie (tost z dżemem) lub z kontener z wodą pitną czynny całodobowo. Za cokolwiek. Albo całkiem bezpodstawnie.

Możesz wylądować w super pokoju 3gwizdkowym z łazienką, ręcznikiem i ciepłą wodą, (która jest ci zupełnie niepotrzebna), ale bez okna. Więc to sprawdź. Zobacz, czy okno wychodzi na ścianę sąsiedniego budynku, na studnię ze śmietnikiem, na korytarz, na górskie wierzchołki rysujące się malowniczo na linii horyzontu, na bezludną czy na głośną plażę. I czy w ogóle na coś wychodzi.
W tym celu odsłoń firankę.

DSCF2193

Pakbeng, Laos 2015

Kwatera prywatna w Pakbeng w Laosie. Z oknem. Z widokiem. Bez łazienki i wc. Bez miejsca w „pokoju” pozwalającego umieścić tam plecak w taki sposób, żeby dało się swobodnie przejść do łóżka. Z łóżkiem, z moskitierą i z wiatrakiem. Płatna w bahtach. Brak możliwości negocjacji cen ze względu na obłożenie.


6/ W hostelach wybieraj pokoje z segregacją płci

DSCF2055

Bewel hostel, Bangkok, Thailand

Mam nadzieję, że ten niczemu niewinny przypadkowy mieszkaniec hostelu Bewel w Bangkoku nie będzie zgłaszał roszczeń do swojego wizerunku ani żądał sprostowań dotyczących poniższej treści, bo on naprawdę nic nie przeskrobał…oprócz tego, że stał w kolejce do łazienki ;).

Koedukacja nie sprzyja kobietom (nie wiem, jak to wygląda z drugiej strony)

nie dlatego, że faceci chrapią (więc się nie wyśpisz, chyba że jesteś fanką zatyczek do uszu), nie dlatego że rozrzucają wszędzie niemyte skarpetki i niewietrzone od stuleci buty, nie dlatego że w środku nocy, a nawet w środku dnia będą ci składać propozycje nie do odrzucenia, zapraszając cię na jointa, romantyczny spacer w świetle gwiazd albo od razu do łazienki, a ty przecież chcesz spać albo masz inne plany.

ale dlatego że

nocleg w takim pokoju oznacza, że musisz się ubierać i przebierać w śpiworze lub ustawiać w tym celu w kolejce do przebieralni, która mieści się w wiecznie okupowanej łazience. Poza tym nie możesz spać na golasa. Choćbyś w domu wdziewała elegancką piżamkę lub seksowną koszulę nocną, zapewniam, że w temperaturze 35 stopni bez działającej klimatyzacji szybko zapomnisz o piżamkach i będziesz się przykrywać mokrym ręcznikiem.

Bywa i tak.

7/ Nie omijaj szerokim łukiem luksusowych hoteli, na które na pewno cię nie stać, bo…

DSCF2067

Pai, Thailand 2015

Belle Villa Resort w Pai (Tajlandia) i moje szorty suszące się na tarasie. Cena w internecie zwala z nóg.

istnieje duża szansa, że cię stać.

Nocowałam w takim hotelu też na Lombok po nocy spędzonej w gratisowej melinie studenckiej na podłodze na karimacie. Tak mi się spodobało, bo lubię kontrasty, że postanowiłam, że albo sięgam po coś z górnej półki w dolnej cenie albo zostaję na waleta wśród mrówek i piwnych wyziewów.

Odważnie więc wchodzisz do takiego hotelu i grzecznie, acz nie uniżenie, pytasz o cenę.

– 100 $ słyszysz – bo to nie jest hotel, który tak oszalał, że aż skończyły mu się gwiazdki, tylko taki po prostu hotel z basenem, ze śniadaniem do łóżka, z orchideami i kadzidłami.

Po tej odpowiedzi możesz po prostu odwrócić się na pięcie, no bo przecież za 100 $ zamierzasz spędzić kolejne 2 tygodnie co najmniej!, a nie wydać je w jedną noc.

DSCF2079

Pai, Thailand 2015

Pai, typowa opcja studencka dla niskobudżetowca.

I nieopacznie udać się w kierunku takiej chatki, przeklinając swój los bezrobotnego studenta.

– And a special price? – pytasz całkiem wprost. Wbrew pozorom bezpośredniość pozwoli ci zaoszczędzić wiele czasu, wiele kłopotów i wiele nerwów.

Teraz może być różnie. Zdarza się, że od razu możesz usłyszeć coś w rodzaju:

– I can give you 20% of discount. Możesz również dowiedzieć się, że „we don’t have”. Przyjmij to dictum z godnością i zapytaj jeszcze raz. Jeśli bardzo nie lubisz się powtarzać, przeformułuj to zdanie, używają innego rzeczownika. Stosuj tę taktykę, dopóki ci się nie znudzi lub nie znudzi się recepcjoniście. W końcu sam ci coś zaproponuje i na pewno to zrobi, bo każdy hotel ma w regulaminie zapis o tym, ile może przyznać rabatu. Ta metoda oczywiście nie zadziała, jeśli obiekt jest pełny lub istnieje duża szansa, że szybko się zapełni, bo pamiętaj, że większość klientów nie marudzi tak jak ty.

IMG_20150507_232003 (1)-001

Laos, Luang Prabang 2015

Powiedz o swoich potrzebach. I załóż dobrą wolę po drugiej stronie, bo to nie jest twój oponent tylko partner w negocjacjach.

– I need a basic room. Chyba, że jednak chcesz full wypas, ale nawet wtedy zaprzecz na początku.

– We do have one single room but I don’t recommend it – istnieje duża szansa, że coś takiego usłyszysz albo – double but with broken tv. Nie pytaj „why?”, ale „can I have a look?”, bo patrz punkt nr 4 i punkt nr 5.

Idź obejrzeć pokój. Całkiem prawdopodobne, że pamiętając poprzednią noc, uznasz go za doskonały, jednak krzywiąc się przy tym niemiłosiernie i zakomunikuj coś w rodzaju:

– Well, it’s not a perfect one as you’ve mentioned. It’s worth 10 $ at least. – popatrz na minę. Ustal w międzyczasie ze swoim budżetem, jaka jest górna granica ceny, którą jesteś gotów /a zapłacić. W tym samym czasie recepcjonista w myślach kartkuje politykę cenowo-wizerunkową hotelu.

W którym punkcie znajduje się common ground i jak negocjować?
O tym napiszę w kolejnym artykule.

A w międzyczasie przeczytaj też o

7 sposobach na tani transport w Azji
i o kartach walutowych, które warto ze sobą zabrać.

Bo chyba nie chcesz wylądować w pokoju z widokiem na kibel, prawda?
A wręcz przeciwnie: marzy ci się takie śniadanie.

Autor: Dominika Sidorowicz

Piszcie do mnie w sprawie przygód! 🙂

Chcesz zainspirować się bardziej? :)