fbpx
1 854 odsłon12 komentarzy

Urodziny bloga i prezenty gwiazdkowe

Ano były 11 lutego. Blog wodnik jak ja. Miałam taki pomysł, żeby hucznie je pocelbrować nową odsłoną bloga, ale rzeczywistość jak zwykle zweryfikowała plany, narażając mnie na pokaźną lekcję cierpliwości…co jak sądzę, jest dobrą nauką dla w gorącej wodzie kąpanego perfekcjonisty. Niemniej jednak do rzeczy (oj, to niepopularne zawołanie w dobie w manifestacji ku czci demokracji ) już przechodzę.

Po przeszło roku pisania bloga, z czego pół roku pisania w drodze okupionego różnymi poświęceniami, a także dylematami, czy pisać czy przeżywać przygody, bo jedno z drugim ma związek i trudno się zdecydować, postanowiłam całkiem pragmatycznie (taka zmiana osobowości na przestrzeni dziejów z idealisty w stronę pragmatyka) wziąć udział w konkursie Blog Roku 2015.

Blog Roku 2015 w Hamak Life

Blog Roku 2015

Dlaczego partycypacja w konkursie Blog Roku 2015 może rozhuśtać Hamak?

  • Wierzę, że dzięki temu niektórzy trafią do Hamaka i nie pożałują, że się tutaj rozbujali.
  • Idealistyczno (jednak!)-optymistycznie zakładam, że bloga przeczyta ktoś, kto dojdzie do wniosku: laska jednak daje czadu, może warto trochę jej dopomóc w spełnianiu marzeń (choć wygląda na taką niezależną Zośkę Samośkę).
  • Lubię korzystać z okazji, bo ćwiczą w podnoszeniu się z porażek.
  • Kocham mój Hamak, a pisanie w zespół z fotografowaniem i podróżowaniem daje mi wprost nadludzki power poczucia sensu istnienia i rozbiegu na właściwej drodze we właściwym kierunku, czego i wam życzę, bo to piękne uczucie być sobą na 100%!
  • Hamak może się przejrzeć w innych opowieściach z pozostałych blogów i zobaczyć swoją wyjątkowość na tle innych wyjątkowości i to jest bardzo inspirujące.
  • Hamak może sobie popatrzeć na Huberta Urbańskiego i zadumać się na tym: co ten facet wie o podróżowaniu, co on wie o pisaniu, a może jest ekspertem w dziedzinie fotografii (bo ze zgłoszonych blogów wynika, że jest na co popatrzeć), i dlaczego Hamak, chociaż jako przedmiot nieożywiony ma prawo, wie tak mało o życiu i ulega takim stereotypom, że sobie myśli, i mimo rozbuchanej kreatywności jakoś wymyślić nie może, skąd pomysł, żeby ten pan znalazł się w komisji oceniania blogów podróżniczych?
  • Hamak jako realista ma umiarkowane zaufanie do szczytnych celów fundacji w erze konsumpcyjnego kapitalizmu, ale jako otwarty na inne punkty widzenia, bierze pod uwagę, że jednak może się myli.
  • Hamak nie lubi konkurencji ale lubi jakość. I gdzieś w trzewiach przeczuwa, że jednak ma rację, chociaż ponad rację ceni szczęście.
  • Hamak wierzy w cuda, bo wie, że to wizja stoi za spełnianiem marzeń i osiąganiem czegokolwiek, co jest bliskie sercu…i kompatybilne z wizją. Ta praktycznie stosowana filozofia, mimo wielu porażek i wynikających z nich feniksowych zmartwychwstań, sprawdza się w życiu Dominiki już od poprzedniego wieku.
  • Hamak też kombinuje i myśli sobie tak: co mogą mieć czytelnicy z tego, że zagłosują na Hamak? Czy mieliby to robić w porywie altruistycznej sympatii? Czy w jakimś lekkomyślnym odruchu wysłania smsa, który naraża ich na utratę 1, 23 zł ? Po co mieliby inwestować w czyjeś szczęście? Przecież za 1,23 zł mogliby sobie kupić…yyyy no właśnie co?
  • Bo wtedy będzie stać mnie na kolejne arbuzy. Te akurat w Laosie. Waga z lat 70 to mistrzostwo świata! Zdjęcie podmienię w wolnej chwili, bo coś znowu nawaliła wtyczka od watermarku.

Arbuzy na ulicy w Laosie

No dobra, koniec rozprawki pt. dlaczego warto głosować na Hamak.

Teraz będzie o tym, dlaczego nie warto i dlaczego Blog Roku 2015 to głupi konkurs :

  • Tracisz 1, 23 zł.
  • Świecisz światłem odbitym, bo to nie ty wygrywasz, ale Hamak.
  • Nie dostaniesz odszkodowania ani nagrody pieniężnej (chociaż możesz dostać egzemplarz książki, jak ją wydam, ale z racji tego, że nie znam dnia ani godziny ani całej procedury wydawniczo-marketingowej, to może potrwać na tyle długo, że zapomnisz o Hamaku).
  • Nie warto być w życiu altruistą, bo to jednokierunkowa ulica, ale warto wspierać ludzi i ich pomysły, jeśli znajdujesz w nich wartość, bo to daje wielką satysfakcję i naprawdę mówię to z autopsji. (Choć nigdy nie głosowałam na żadne blogi, to sprawia mi wielką przyjemność szlifowanie diamentów i odnajdowanie ich błysku w spadających meteorytach…a życzenia najlepiej wypowiadać w blasku shooting stars).
  • Nie masz natychmiastowego efektu w postaci gratyfikacji, czyli to nie działa tak: ja zrobię ci herbatę, a ty mi kotleta i zjemy sobie razem. Jest poślizg. Ty zrobisz mi kotleta, a Iksiński pewnego razu w bliżej nieokreślonej przyszłości zaoferuje ci kolację ze świeżo złowionej ryby gdzieś na malezyjskiej plaży. (W każdym razie tak działa zasada wzajemności w moim życiu).
  • A po co? Cały konkurs już jest ustawiony. Wygrywa ten, kto ma bogatych znajomych albo wtyki w komisji. To możliwe. Warto jednak się przekonać, bo eksperymenty są fajne. Dostarczają czasem miarodajnych wyników, a czasem błędów poznawczych.
  • Co za bezczelność i tupet tak się reklamować? A gdzie skromność? Inni mają 1000 opublikowanych artykułów i piszą blogi latami. To jest fakt. Doświadcznie, ciężka praca, ciekawsze artykuły. To wszystko może przeważyć. Nie wiem, co na to odpowiedzieć. Może to, że liczy się to, co ty czujesz, co dla ciebie jest istotne i ciekawe.
  • A brak skromności? Muszę przyznać, że na potrzeby pisania tego tekstu zatrudniam aktora – alter ego. Obsługuje on również fanpejdż, produkcję ogłoszeń o prelekcjach podróżniczych i wszelkie akcje marketingowe. Jest bardzo przydatny. Wychodzi do niego autor i mówi mniej więcej tak: napisałam opowiadanie, artykuł, książkę. Czuję, że zrobiłam kawał dobrej roboty. Jest fabuła, dialogi, czytelne postacie, groteskowy szlif, każde słowo w odpowiednim miejscu (no dobra prawie jest idealnie tj. na tyle dobrze, na ile mnie w danym momencie stać – the best of me in this particular now), teraz ty to sprzedaj, pokaż, streść w języku marketingu. Odpowiada: dobra, biorę tę akwizycję, a ty sobie dalej pisz. A ja na to: Naprawdę? Znowu mogę zanurkować w opowieści toń i się nie wynurzać, dopóki nie znajdę skarbu? Jasne! – odpowiada. Bez mojego alter ego pisałam sobie do szuflady i było mi dużo mniej przyjemnie w życiu, bo popadałam w niezły solipsyzm dla zaawansowanych. Nadal piszę głównie charytatywnie…ale od czego są marzenia? Scalone z wizją dają spójność, nie tylko wewnętrzną satysfakcję. A pewnego dnia materializują się w KLIK. Wszystkie klocki na właściwym miejscu. Jeśli chcesz poczytać o tym więcej, zajrzyj do książki: Jakiego koloru jest twój spadochron. Mimo niejasnych wykresów, jest całkiem przydatna w wytyczaniu szlaków mapy życia.
  • Tu jest chyba jakaś manipulacja, myślisz sobie, węsząc podstęp w każdym reklamowym tricku demaskującym całą marketingową ściemę tego świata. Przecież ona powinna pisać dalej o podróży, a nie taki przecinek – wykrzyknik reklamowy wstawiać. Sic! No cóż, jeśli tak myślisz, masz prawo. I nie będę polemizować. Co najwyżej pomyślę sobie: a na palmę z tym! Albo do hamaka! Liczy się autentyczność! Jak ktoś nie polubi, to trudno! C’est la vie!

11 za przeciw 8. Nie wychodzi równa statystyka. Mogę dodać jeszcze 9. Jeśli nie podoba ci się to, co piszę, to nie głosuj, ale skoro czytasz ten tekst, to czytasz pewnie bloga, a jak czytasz bloga, to raczej dlatego, że ci się podoba, bo nikt cię do tego nie zmusza ani za to nie płaci, więc do kitu ten argument. Więcej grzechów nie pamiętam.

Za to tak wyglądam, jak spełniam swoje marzenia.Na lodowcu Franza Josefa w Nowej Zelandii

Instrukcja obsługi smsa:

1/ Wyłącz funkcję blokady otrzymywania i wysyłania smsów z numerów i na numery typu 7124.

2/ Wyślij sms o treści C11229 na nr 7124.

3/ Wcześniej uwzględnij w swoich wydatkach dodatkowe 1, 23 zł.

4/ Czekaj, aż ktoś cię zaprosi na świeżą rybę na plaży w Malezji albo inne skorpiony w Tajlandii.

5/ Zapomniałabym! Zrób to do 1 marca 2016 do godziny 12 (najbezpieczniej w dzień ).

Co się wydarzy, jak nie zagłosujesz na Hamak?

Nic się nie wydarzy. Dalej będzie tak samo. Tzn. ja dalej będę pisać, a niektórzy czytać, a inni dopiero się dowiadywać o istnieniu Hamaka, a inni się jeszcze długo nie dowiedzą, czyli jeśli nie lubisz zmian, to dobra strategia.

Co się wydarzy, jak zagłosujesz na Hamak?

Zrobisz coś nietypowego, o ile nałogowo nie wysyłasz takich smsów i nie bierzesz udziału w takich konkursach. Może cię to ucieszy. Mnie na pewno i na pewno mnie zadziwi pozytywnie, bo sceptyk już od jakiegoś czasu wychyla się zza aktora – alter ego – i mówi coś w rodzaju: eee, to niemożliwe!

W najlepszym (dla mnie) razie może się zdarzyć tak, że Hamak Life trafi do 1o finalistów w kategorii Podróże i może przeczyta go nie tylko Hubert Urbański, ale jeszcze ktoś, kto mi pomoże w promocji i w konsekwencji w wydaniu tej książki, którą być może otrzymasz, choć może tylko załapiesz się na tę kolację gdzieś na plaży w Cherating (polecam! i na pewno dam ci namiary do kucharza i rybaka :).

A teraz do czegoś się przyznam. Napisanie tego tekstu to dla mnie daleka wyprawa poza sferę komfortu. Niezależnie od tego, co z niego wyniknie, mam poczucie, że zamieniłam swoją sferę zainteresowania w sferę wpływu.

Zobaczcie, jak to działa:

Sfera wpływu, komfortu, zainteresowania i wzrostu, diagram.

Czerwona ścieżka jest błędna i utwierdza w poczuciu, że nic nie możecie, wszystko byście chcieli, a boicie się sprawdzić, czy to jest możliwe.

Ścieżka czarna to droga realizmu, odwagi i rozwoju.

Nawet jeśli byście nie zagłosowali na moje marzenia, to głosujcie na swoje. Zawsze i wszędzie i obowiązkowo!

Jeśli potrzeba wam dodatkowej motywacji do spełniania marzeń i życia pełnią swoich możliwości, zajrzyjcie do książki Stephena Coveya 7 nawyków skutecznego działania albo którejś z innych pozycji tego autora. Znajdziecie tam więcej szczegółów.

A ja się przyglądam, jak działa powyższy obrazek. Bo jak to często bywa, nie mogę sobie przypomnieć, czy go wymyśliłam, czy gdzieś o nim przeczytałam w formie werbalnej i przekształcił mi się w taką oto grafikę.

Niech się dzieje! 🙂

Autor: Dominika Sidorowicz

Piszcie do mnie w sprawie przygód! 🙂