fbpx

Indie

808 odsłon2 komentarze

Pocztówka z Goa

Pocztówka z Goa
Poczujesz się jak na Khao San Road w Bangkoku, nie dlatego że tyle ludzi, choć też, ale dlatego że tak głośno. Ubierz się w sari, w każdym razie zapomnij o bikini, i przejdź się plażą. Nie będziesz długo sama. Nawet towarzystwo męża nie uchroni cię przed pytaniami do męża, czy oni chłopcy - każdy z osobna i wszyscy razem - mogą się z tobą sfotografować. Możesz zyskać dużo pamiątkowych ujęć z podróży, bo chętnie prześlą ci zdjęcia, bo chcieliby i twojego fejsbuka i numer telefonu i adres hotelu i sprzedać ci szale z kaszmiru i sok z kokosa i breloczki i przyprawy i całą masę cennych, koniecznych do zakupienia przedmiotów pierwszej potrzeby i wyższej konieczności. Czytaj dalej
3 106 odsłon42 komentarze

5 błędów poznawczych, czyli fatum na Goa

Południowe Goa. Spacer nad rzekę.
Przejażdżkę z taksówkarzem z lotniska na Goa do Angoda Beach już znacie. Jednak kilka retardacji wcześniej wyszłam z hali przylotów. Wyciągnęłam z bagażu podręcznego butelkę wody przemyconą z pokładu samolotu. I to był błąd. Nie butelka i nie przemyt, ale sytuacja na zewnątrz. Należało na lotnisku przenocować, ale przecież miałam zarezerwowaną budkę na plaży... Czytaj dalej
5 188 odsłon117 komentarzy

Aloo gobi, czyli potrawka z kalafiora – przypadek beznadziejny

Indian Tandoori - indyjska restauracja w Kerali. Nie pamiętam, czy serwuje aloo gobi
Indyjska kuchnia jest wizualnie totalnym zaprzeczeniem kolorowej, przeładowanej mniej lub bardziej kiczowatymi formami, stylistyki tego kraju. Jest papką. Najczęściej brązową wpadającą w beż i do tego przaśne, proste placki. W różnych formatach. Jedzenie odbywa się rękami. W połączeniu z papką nie wygląda to zbyt dostojnie. Brązowa breja na palcach zakończonych brudnymi paznokciami. Wkładana do ust. Tylko ja mam takie skojarzenia? Czytaj dalej
4 099 odsłon78 komentarzy

Egzotyczne maski i europejskie wyobrażenia

Plaża na Koh Phangan
Nadmiar bogów, nadmiar mylnych tropów, wszystko nie jest tym, czym się wydaje. Ludzie doznają oświecenia i popadają w ruinę szaleństwa albo innych uzależnień od tanich dragów. A wszystko to w imię wyższego celu. Neurotyczny porządek kast, wartość życia i każdego dnia mierzona pieczątkami, podpisami i kopiami - ordnung, który próbuje utrzymać w ryzach ten potężny chaos. Jakby Śiwa wiecznie walczył z Wisznu, a Brahma drzemał po wyczerpującym dziele stworzenia. Każdego dnia. W każdej sekundzie. Racjonalnie rzecz ujmując, można to zwalić na przeludnienie i tu sprawę zakończyć, ale to bardzo uproszczony wniosek. Czytaj dalej
2 339 odsłon18 komentarzy

Are you a monkey? Czyli droga do Udupi.

Fuck! - pomyślałam, po raz kolejny odbywając drogę z tego samego lotniska, przez te same krzaki, w tych samych ciemnościach, choć nieco w bok od poprzedniej trasy. Obecny kierowca - na oko ok.20 lat starszy od poprzednika, który opowiadał mi o leopardach polujących na turystów (i chyba stosował personifikację, której wtedy nie załapałam, bo w gruncie rzeczy zwierzęta na Goa są bezpieczniejsze od ludzi i zdecydowanie mniej namolne) - okazał się analfabetą i w dodatku niewidomym, co wywnioskowałam z tego jak przytulał się do przedniej szyby, nerwowo ściskając lewostronną kierownicę. Na każdym wyboju, czyli co chwilę, podskakiwał Czytaj dalej
3 400 odsłon56 komentarzy

amores perros

W tym miejscu po raz pierwszy spróbowałam lokalnej lemoniady...z solą. Lemon soda to wyciśnięta limonka, trochę cukru, szczypta soli, a jako baza woda z syfonu. Mój kierowca na szczęście przyjechał w sobotę...i okazał się Pakistańczykiem. Dlatego pewnie wyglądał jak bin Laden. - He is dead, as far as I know - uśmiechnął się jakoś diabelsko. - But he's got a lot of siblings... - przypomniałam sobie, sadowiąc się na pace, nie do końca przekonana, czy nie zamieniłam czasem siekierki na kijek. Czytaj dalej
2 370 odsłon18 komentarzy

Szale z kaszmiru i sok z kokosa

W Indiach chodzi o to, żeby poczuć się jak maharadża - olśniło mnie dzisiaj, kiedy wreszcie po raz pierwszy w życiu udało mi się robić NIC. Chociaż muszę od tego nic odliczyć poranne zalogowanie sie do banku - z sukcesem- i zamiast się ucieszyć z tego sukcesu, to się wkurzyłam. Mit taniego Goa trzeba włożyć do lamusa, zasuszyć między kartkami przewodników i zapomnieć...może do czasów low season, a nie na zawsze. Czytaj dalej
2 779 odsłon22 komentarze

Dwa koty w walizce

Garderoba suszy się na sznurku, kiedyś może była w walizce. W każdym razie na Goa w porze suchej wszystko błyskawicznie schnie, a nawet płowieje.
– Oh my God, oh my god!!! – wrzeszczała Angielka przez pół plaży – The cows! The cows got evil! Faktycznie ja się też ze dwa razy przestraszyłam. W końcu nie jesteśmy w Polsce szkoleni, jak postąpić wobec krowy pędzącej jezdnią prosto na ciebie; w dodatku rogatej i garbatej. Pomachać jej sari, jak na corridzie??? Czytaj dalej