fbpx

Bangkok

2 472 odsłon94 komentarze

Kryminał w Bangkoku

Indonezja, Bali, okolice Candidasa
Stoisz na pięknym balkonie pod rozgwieżdżonym niebem; słychać boską muzykę, tak absolutnie doskonałą, że niemal nie do zniesienia. I nagle dzieje się coś strasznego: magiczne dźwięki zmieniają się w ohydną kakofonię. Co się stało? Czy umierasz? No cóż, można tak powiedzieć. Ten straszny odgłos to pierwszy krzyk noworodka: twój. Urodziłeś się znów w ludzkim ciele, nieoddzielnym od wszystkich grzesznych występków popełnionych w poprzednim życiu. I teraz będziesz musiał strawić kolejnych siedemdziesiąt lat na przedzieraniu się z powrotem ku boskiej muzyce. Nic dziwnego, że płaczemy. Czytaj dalej
4 180 odsłon78 komentarzy

Egzotyczne maski i europejskie wyobrażenia

Plaża na Koh Phangan
Nadmiar bogów, nadmiar mylnych tropów, wszystko nie jest tym, czym się wydaje. Ludzie doznają oświecenia i popadają w ruinę szaleństwa albo innych uzależnień od tanich dragów. A wszystko to w imię wyższego celu. Neurotyczny porządek kast, wartość życia i każdego dnia mierzona pieczątkami, podpisami i kopiami - ordnung, który próbuje utrzymać w ryzach ten potężny chaos. Jakby Śiwa wiecznie walczył z Wisznu, a Brahma drzemał po wyczerpującym dziele stworzenia. Każdego dnia. W każdej sekundzie. Racjonalnie rzecz ujmując, można to zwalić na przeludnienie i tu sprawę zakończyć, ale to bardzo uproszczony wniosek. Czytaj dalej
3 225 odsłon60 komentarzy

Muay thai tango

Lumpini zaczyna kipieć po 21. Tajowie nie przychodzą oglądać piętnastoletnich dzieciaków w klasie juniorów, którzy startują ok. 18.30. Każdy hazardzista - bo Tajowie przychodzą tu grać - wie, że to tylko preludium. Rozgrzewka. Gra wstępna. Nie warto tracić czasu na takie bzdety. Przychodzą tutaj, żeby przegrać całą pensję w jeden wieczór. Albo wygrać, żeby grać dalej. Czytaj dalej
9 517 odsłon37 komentarzy

Me llaman calle. Soi Cowboy. Historia tysiąca i jednej nocy.

Soi Cowboy w Bangkoku to tutejsza ulica czerwonych latarni. Miniatura Patpongu. Soft porno. Prawie eleganckie. Prawie romantyczne. Ta krótka uliczka, przy której mieści się ponoć tylko 40 klubów go go, znajduje się tuż przy stacji metra Sukhumvit. Między Soi Asoke a Soi 23. "Soi" oznacza ulicę po tajsku, a ulice zamiast nazw bardzo często mają po prostu numery. Ta została ochrzczona "pseudonimem operacyjnym" amerykańskiego lotnika (Edwardsa), który w latach siedemdziesiątych ... Czytaj dalej
2 644 odsłon24 komentarze

Durian jest jak China (Town). Albo kochasz albo śmierdzi.

Durian na stoisku ulicznym w Bangkoku w Chinatown
Gotowanie po chińsku jest jak czary mary. - Can I have chop sticks, please? - zanurkowałam wzrokiem za kontuar i pokazałam gestem, o jakie narzędzie mi chodzi. Byłam w Chinatown. W państwie mieście. U Chińczyków złych, że nie są u Chińczyków - tych prawdziwych, a nie tych z importu. Najeżeni jak duriany i podobnie niebezpieczni, drożsi niż Tajowie, smaczni jeszcze mniej. Ostentacyjni i nieprzysiadalni Chińczycy w Bangkoku. Czytaj dalej
1 925 odsłon24 komentarze

Notatki z życia backpackersa. W Chinatown.

Bangkok 344 schody światyni
Społeczność mojego hostelu w China Town w Bangkoku tworzyli ludzie, wśród których próbowałam się bezskutecznie odnaleźć. Bardziej wariaci niż podróżnicy. Może udzieliła im się atmosfera pobliskiego dworca? A dlaczego wybrałam hostel właśnie w tamtych rejonach? Czytaj dalej