723 odsłon58 komentarzy

Corpus Christi Fashion

Boże Ciało obchody
Zdjęcia, które dostajecie w galerii poniżej to materiał archiwalny. Zrobiłam je w 2000 roku, a może jeszcze w poprzednim wieku. Jak to z archiwami bywa, moja pamięć jest zawodna. Przypominam sobie jedynie, że wtedy po raz pierwszy, ukartowałam całą sytuację. Wiedziałam, gdzie jadę i po co. Pojechałam na kresy, żeby zobaczyć Boże Ciało i zapamiętać coś, co powoli przestaje już być częścią współczesnego świata. Czytaj dalej
645 odsłon1 komentarz

Prisztina młodsza o 10 lat

Prisztina 2008
Prisztina w 2008 roku, a może Republika Serbska w 2006? Nie potrafię ustalić, kiedy i gdzie zrobiłam te zdjęcia. Dziesięć, dwanaście lat później nie poznaję tamtych miejsc. Ponoć podróżnik to ktoś, kto pamięta więcej niż zobaczył i widział więcej, niż pamięta. To bardzo prawdopodobne. Pasuje do mojej historii. Pamięć fotograficzna na przestrzeni dekady okazuje się jednak zawodna. Zostają jedynie wrażenia. Poczucie nierzeczywistości: już kiedyś szłam tymi ulicami, a teraz idę nimi znowu i nie są to te same ulice ani ta sama ja. Czytaj dalej
499 odsłon30 komentarzy

Baba Chanel w Sopocie, czyli walentynki w domu starców

Plaża w Sopocie oraz słuszna inicjatywa estetyczna
Przy Monciaku jest taki teatr Wybrzeże, zdecydowanie lepiej znany w Polsce niż teatr przy placu głównym w Santa Ana w Salwadorze. Skojarzyło mi się nie bez kozery, bo zachodzi tu zjawisko chronologii. Poprzednim razem wybrałam się na salwadorski spektakl taneczny Piękna i bestia, a z okazji Walentego, o czym dowiedziałam się w kasie, dziwiąc się, że bilety są tak drogie i tym sposobem wyciągając wniosek, że jednak nie opłaca się być zakochanym, trafiłam na Babę Chanel, zdecydowanie po polsku, choć na podstawie rosyjskiego oryginału. Czytaj dalej
1 081 odsłon25 komentarzy

Gringa w Gwatemali

Gringa w Gwatemali
Nie pokochałam Gwatemali. Zbyt hermetyczna. Przepaść pomiędzy drugim i pierwszym obiegiem rozciąga się po horyzont. Widać jedynie fatamorganę. Zastanawia mnie, jak ludzie w tak biednym kraju, mogą mieć tak wysokie ceny. Czyżby jedli tylko to, co wyhodują? Choć po gabarytach sądząc, żywią się raczej tonami cukuru. Czytaj dalej
2 232 odsłon19 komentarzy

Jak nielegalnie wynająć samochód w Meksyku?

samchód w Meksyku to jedyne sensowne rozwiązanie
- Gdzie mogę najtaniej wynająć samochód w okolicy? - pytam w hostelu, w którym na pewno nie zostanę. - Tuż za rogiem. 700 pesos. Moto 300 pesos, bici 150. Tuż za rogiem okazuje się 1100. Po dłuższej chwili 900. - Ale czy seguro esta incluido? No esta. Pero no lo necesistas. No es obligatorio. - Ależ wiem, że nie jest obowiązkowe, ale raczej przydatne. Czytaj dalej
1 087 odsłon12 komentarzy

Seks, kłamstwa i filmy

Paryskie kawiarnie w okolicach Bastille.
Trudno pisać o czymś, co nie ma treści, ani nawet wabika. Być może gdyby wyposażyć głównego bohatera w jakieś cechy dystynktywne, wywalić niepotrzebne sceny seksu,które naprawdę nic nie wnoszą, dodać więcej świata wokół postaci, to by wyszedł z tego przeciętnie interesujący film dla widza z przeciętnym poziomem IQ, który prawdopodobnie byłby ponadprzeciętnie zachwycony. Czytaj dalej
2 105 odsłon72 komentarze

Przepustka do Disneylandu, czyli życie na Marsie

Disneyland
Sprzedawczyni ma atak paranoi, w związku z tym podejrzewa cię o przemyt trotylu w skrytce obcasa, a z trotylem do mięsnego nie wejdziesz, choć kupiłeś już zapas szynki na całe 10 lat, wpłacając online cenę z Pewexu. No i każdy chce mieć szynkę! Więc kolejka za twoimi plecami wpada w stan krytyczny fazy paranoicznej, panika się nasila, mróz wyostrza zmysły w tym przeciągu, bo drzwi się przecież nie domykają, dobrze że nie upały - myślisz - nie byłoby przewiewu i ludzie popadaliby jak muchy. Czytaj dalej
2 525 odsłon64 komentarze

Orzeszki, banany i Chińczyk w czerwonej czapeczce

Cameron Highlands
- One person? One beautiful person? - Chińczyk w czerwonej czapeczce radośnie się wyszczerzył na mój widok - I have one bunk bed for one beautiful person. Obejrzałam się za siebie. Hindusa już nie było. Chińczyk bez zmian. Wziął mój bagaż i pokazał mi pokój. - Here, I need your signature. 19 ringits plus tax - wyjął kalkulator - 21, 78. Ok, let’s make it 20. Otworzył szufladę i wyciągnął z niej tabliczkę: SORRY, WE ARE FULLY BOOKED i umieścił ją w szybie hostelu pod wesołym Chińczykiem. Czytaj dalej