O blogu

Hanging around in Asia 

którego pozostałością jest fanpejdżowa nazwa urodził się w lutym 2015 roku.

W styczniu 2016 dostał nowe imię – Hamak Life, bo już niedługo ruszam poza Azję.

Tymczasem, prawie rok temu , od kilku dni byłam już w Indiach, a przede mną rozciągała się droga pełna niewiadomych, braku planów i oczekiwań  ale przede wszystkim droga ogromnej ciekawości. Własny szlak. Moje kroki w galaktykach innych możliwości.

Autostop w drodze z Kuantan do Cherating w Malezji

On the road meeting great friends: Gabi & Sophia thanks Raj for capturing that moment

Bloga zaczęłam pisać po to, żeby zapamiętać, zatrzymać czas, ale też po to, żeby inni wiedzieli, co u mnie. Ci inni, którzy się pytali:

  • A ty nie boisz się zawsze tak sama?
  • A do Indii i islamu ci nie straszno?
  • A kiedy wracasz?
  • I skąd masz na to pieniądze?

Jak to? Przecież chcieć to móc, a nie móc to nie chcieć. A kiedy wracam, nie wiedziałam, bo w sylwestra kupiłam bilet w jedną stronę – właśnie po to, żeby móc nie wiedzieć. 

Zamierzałam pisać regularnie, ale wiecie jak to jest, jak dziecko zaczyna chodzić. Wydaje się Wam, że jak przeszło już od jednego regału do drugiego, to następnego dnia rano przebiegnie wokół stołu, a ono tymczasem siedzi w kącie i ani myśli o bieganiu. Tak się sprawa ma z pisaniem i z podróżą. Czasem człowiek wysiada na jakims przystanku i wolnym krokiem zagłębia się w teren, delektując się każdym krzaczkiem, spędza czas na szwędaniu i ani myśli o tworzeniu traktatów. Innym razem długo nie wysiada, bo chce dojechać gdzieś dalej. Wtedy nachodzą go te wszystkie istotne przemyślenia, które następnie szybko zapomina, bo były zbyt abstrakcyjne, a rzeczywistość jest taka namacalna, wciągajaca w wir akcji, przygód, wciąż zmiennych scenografii i bohaterów.

Więc z pisaniem w podróży nie jest tak łatwo. Bo albo dzianie się albo pisanie.

Różnie bywało. I różnie bywa nadal.

– Are u coming for a dinner tonight? – pytali mnie przyjaciele w Cherating.

– I’d rather write for a while – odpowiadałam w rozterce – Maybe tomorrow.

– So again you are going to alienate for a couple of days? – konkludowali z niewesołą miną.

Przekonałam się jednak, że w pisaniu bloga jest coś fascynującego w stopniu porównywalnym do podróży. 

Dzielenie się przeżyciami, doświadczeniami, przygodami. I pisanie bloga sprawia mi większą radość niż pisanie książki, bo jest interaktywne i dzieje się w czasie rzeczywistym, stając się kompozycją otwartą – moją ulubioną.

W dodatku gratyfikacja przychodzi natychmiastowo, bo każdy autor pisze dla czytelnika, a czytelnik komentujący zaczyna tę opowieść współtworzyć jako głos z offu, narrator i bohater w jednym – współautor. 

I to jest zupełnie nowy gatunek literacki…posługujący się cennym narzędziem wydobywania emocji – improwizacją…tak, jak podróż. 

MAPA BLOGA

Ta część bloga, która nadal powstaje, poprowadzi Was przez Indie (choć epizod indyjski jest tylko szkicem do dalszej podróży),Tajlandię (którą polecam na pierwszą podróż do Azji, bo jest łatwa i wygodna – tak, zdaję sobie sprawę z gry słów;), Laos (kraj ,dla tych którzy gotowi są na wszystko),   Kambodżę – krainę baśni…też braci Grimm, Indonezję (krainę 17 tysięcy wysp…z których widziałam tylko 3) i Malezję (która najbardziej mnie zaskoczyła i oczarowała).

W HAMAKU

natkniecie się na  Poradniki, które cieszą się dużym zainteresowaniem czytelników, a mnie cieszy tworzenie tych wesołych instrukcji obsługi Azji :).

Recenzje oraz inspiracje

Znajdziecie też na blogu nawiązania do innych licznych wypraw, których projekty powstały w marzeniach  i zmaterializowały się w rzeczywistości. Wspomnę pewnie Nową Zelandię, Australię, Stany Zjednocznone, Izrael, Turcję, byłe republiki ZSRR i Europę, która już od dawna mi się wydaje za ciasna…a może zbyt mało zaskakująca.

A później, a dalej blog i życie mnie pewnie zaprowadzi w kolejne rejony  do szędania i przeżywania przygód ;).

Na razie prowadzi mnie w stronę rozbudowywania bloga i w kierunku dużych zmian. Na jeszcze lepsze! 🙂

Zapraszam Was więc w podróż… na tym blogu, ale przede wszystkim w rzeczywistości!
Enjoy and co-create! 🙂

Malezja Taman Negara w korzeniach wielkiego drzewa boo.

/thanks, Dave, for the whole jungle photo session! 🙂