956 odsłon34 komentarze

Przepustka do Disneylandu, czyli życie na Marsie

To nie jest artykuł instruktażowy dla ludzi ubiegających się o wizę do USA

Jeśli trafiliście tutaj w tym celu, przewróćcie kartkę – 4 strony wstecz – i poczytajcie o tym, dlaczego warto jechać na Erasmusa. Do tego wystarczy polski dowód i status studenta, który nota bene może się przydać, choć nie musi, w staraniach o tę najdroższą wizę świata. Jeśli nie jesteś Polakiem, to również nie czytaj tego artykułu, tylko ciesz się życiem!

Pierwszy krok do Disneylandu to wiza do USA

Chyba, że wolisz marznąć na Pięknej 12.

Ambasada amerykańska

– And this is American Embassy – naszą kolejkę mijają dwie dziewczyny.

Disneyland w Orlando prawie jak ambasada amerykańska na Pięknej 12. Wiza do USA to przepustka do królestwa Myszki Miki.

Pierwsza z nich wyjaśnia tej drugiej z mocnym polskim akcentem przyczynę tej zupełnie nieoczywistej sytuacji w styczniu 2017 roku na ulicy o wyżej wspomnianej poetyckiej nazwie. No bo pada śnieg, pogoda nie sprzyja piknikom na świeżym powietrzu, a tu ludzie i kanapki jedzą (wnieść do środka nie można) i butelki z wodą odstawiają na zewnętrznym parapecie (tym bardziej pić na terenie państwa amerykańskiego nie można), a niektórzy palą papierosy (Piękna to nie Florida Avenue, więc nikt nie zabroni). Każdy dzierży teczkę i nadzieję na cud  też zabrał w tę kolejkę. Tak dla towarzystwa. Gdyby nie ta śnieżna biel, chciałby się aż dodać, że w brudnym świcie smutnych miast.

Ulica w Orlando

Czy starczy dla nich towaru? – myślą wszyscy razem i każdy z osobna. Ano zobaczymy, na kogo padnie na tego bęc. Niektórzy pozajmowali kolejkę i pobiegli załatwiać jakieś sprawy, bo wiza do USA wizą, ą życie toczy się dalej. Oświeceni udali się na spacer do Parku Ujazdowskiego w celu uważnej medytacji. Inni dzwonią – bo na zewnątrz, jeszcze w Polsce, można – że się spóźnią do pracy, inni że Kubuś się rozchorował i chyba dziś nie przyjdą. Każdy jakoś sobie radzi, a ja najmniej, bo ubrałam się w sukienkę, a nie w kalesony i walonki.

Perspektywa z dystansu

Ta druga – turystyka, która idzie zwiedzać Łazienki, obowiązkowy punkt programu – ma tak zdziwioną minę, jakby wylądowała właśnie na Marsie, a nie w Warszawie. Zresztą ja też urwałam się kreskówki. W chwili kiedy ujrzałam tę kolejkę, wydawało mi się, że to jeszcze ciąg dalszy tego snu z Martyną Wojciechowską w chatce z bambusa. W sąsiedniej wszyscy pili piwo i whisky z bananowca, my jakiś sok z kokosa i ona do mówi znad tej łupiny: weź to ode mnie, bo mi się już nie chce. Będziesz sobie jeździć z tymi ochlejami, tylko musisz wpisać to w balance sheet jako koszty uzyskania przychodu, a te wydatki najlepiej rozliczać jako połączenia telefoniczne. Nie uwierzyłam. Tzn. w tym śnie wydało mi się to logiczne, podobnie jak logiczne były kolejki w PRL-u, a czasem nawet czołgi na ulicach.  I wiele innych rzeczy, które dzisiaj świetnie się nadają na scenariusz flimu SF.

Disneyland, Floryda

Magia PRLu

PKP, Urząd Skarbowy, Poczta Polska – zaczęłam sobie gorączkowo przypominać wszystkie kolejki, w których zdarzało mi się ostatnio stać, ta jednak była bezkonkurencyjna. To była kolejka po kubańskie pomarańcze! Dokładanie taka, jaką pamiętałam z dzieciństwa. Kartki w sumie też mieliśmy. Na Pięknej brakowało tylko matek z dziećmi i kobiet w ciąży. Reszta się zgadzała. Nawet to boczne okienko – spod lady – czyli paszporty dyplomatyczne. Zaczęłam żałować zmarnowanych szans – pracy w MSZ albo ABW. Człowiek młody, głupi, nie wie, co jest w życiu ważne, trzyma się kurczowo niepewnej posady podróżnika, freelancera spuszczonego ze smyczy korporacji…zaczęłam przypominać sobie wszystkie zasadnicze błędy życiowe, złe decyzje, które aktualnie składały się na moje kolejkowe położenie…nie zostałam w Nowej Zelandii, miałabym taki ładny paszport z detalem w kształcie roślinki, nie wyszłam za mąż za Amerykanina, skończyłam polonistykę (to akurat miało niewielkie znaczenie), nie napisałam doktoratu (chyba też drugorzędne), nie wyspałam się (może byłoby mniej zimno), zgubiłam paszport (całe szczęście, że nie ten z wizą amerykańską!), a jeszcze dawniej nie wyemigrowałam z rodzicami do Stanów. To akurat był ich błąd, ale może gdybym się upierała, że chcę poznać Myszkę Miki…

Z Myszką Miki i Waltem Disneyem w Disneylandzie

Paszport RP i wiza do USA

Najwyraźniej wszystko w moim życiu poszło nie tak, począwszy od aktu urodzenia – to musiało być karmiczne – i dlatego, że narozrabiałam w poprzednich wcieleniach, pewnie oskalpowałam ze trzech szeryfów, to skazali mnie na tę kolejkę i polski paszport.

Godzina dziesiąta dawno minęła, a nawet jedenasta. Słońce nadal nie wychodziło zza śnieżnych chmur, ale jako osoba spostrzegawcza i przedsiębiorcza, udałam się do trzeciego z kolei ochroniarza – było zimno, więc zmieniali wartę średnio co kwadrans, a poprzedni dwaj zostali przeszkoleni w negocjacjach.

– Mam spotkanie z konsulem na 10. Przyjmie mnie, jak się spóźnię półtorej godziny? – zapytałam, zmieniając taktykę z „muszę wejść, bo jestem umówiona na dziesiątą”

– Pani stoi! Wszyscy stoją!

– Może mają na dwunastą?

– Pani stoi, przecież mówię.

Najwyraźniej każdy z nich odbył to samo szkolenie.

– Niech tak nie biega. To na nic zda się – słyszę za plecami język staropolski albo dialekt z Wniebowziętych Dziewczyn do wzięcia

ja już trzeci raz. Do córki lecem.

– A ja nie do córki. Do Ameryki Południowej.

– No ja też do Ameryki. Do córki nie chcom mnie puścić. A jom nie chcom do mnie.

– Jak tam mieszka nielegalnie, to pani nie wpuszczą. Nie ma opcji – przypominam sobie formularz.

– Czego nie ma?

– Rady. Nie da rady.

– Ale do córki przecież jadem.

Most w Miami

Bramki

– Pani zdejmie kurtkę i wszystko z kieszeni wyjąć. Tę drugą kurtkę też.

– Kamizelkę?

– I trzecią.

– Wie pani, pod tym żakietem to ja nie mam już nic do zdjęcia, a w kieszeni kamizelki jest szminka. Wyjąć?

– Buty zdjąć. Kurtkę, mówię też.

W drodze na Key West

Przypominasz sobie, że rewizje to zaliczałeś przy innej okazji. Nigdy na mięsnym ani w kolejce po kubańskie pomarańcze.  Ale w tym szczególnym przypadku, na Mięsnej 12  sprzedawczyni ma atak paranoi, w związku z tym podejrzewa cię o przemyt trotylu w skrytce obcasa, a z trotylem do mięsnego nie wejdziesz, choć kupiłeś już zapas szynki – zapas na całe 10 lat – wpłacając online cenę z Pewexu. No i każdy chce mieć szynkę! Więc kolejka za twoimi plecami wpada w stan krytyczny fazy paranoicznej, panika się nasila, mróz wyostrza zmysły w tym przeciągu, bo drzwi się przecież nie domykają, dobrze że nie upały – myślisz – nie byłoby przewiewu i ludzie popadaliby jak muchy. Zwłaszcza ci, którym zdrętwiały łokcie od przytrzymywania teczek pełnych materiałów z podpisami i pieczątkami władz, że pańszczyznę uprawiają na polskim folwarku i przywiązani są do polskiego suwerena. Każdy marzy o szynce i zastanawia się, czy broń i szminkę zostawił w domu, a nawet korkociąg niekoniecznie w scyzoryku. Jest wesoło, gwarno i tłoczno, ale jakoś cię to nie bawi, bo przypominają ci się dramaty Mrożka oraz Kosmos Gombrowicza. Myślisz sobie: Jezu, po co mi ta szynka?!? Przecież byłam grzeczna.

Chciałam tylko do Disneylandu pojechać.

Kongres Waszyngton

Ciekawe materiały:

Autor: Dominika Sidorowicz

Dziennikarz, fotograf, podróżnik. Kolekcjoner przygód i opowieści.

34 komentarze

  • comment-avatar
    blogierka 16/03/2017 (02:49)

    Ale czekaj- masz rodziców w Stanach?? Nie chcesz tam emigrować?:)

  • comment-avatar
    Podstawywloskiego 09/03/2017 (20:21)

    Potwierdzam! <3
    Ps. Przenosiłam ręcznie Twój komentarz, bo po backupie nie mogłam go zatwierdzić z panelu. Mam nadzieję, że w dobrym miejscu 🙂

  • comment-avatar
    americus 06/03/2017 (06:37)

    wizy do usa łatwiej się dostaje w krajach 3ciego świata, bo tam wtedy jest się białym i ma się ulgi jakie nie przysługują miejscowym 🙂
    w wawie dostawanie wizy to test psycho-logiczny w 3d

    • comment-avatar
      Dominika Sidorowicz 06/03/2017 (12:56)

      Być może. Nie próbowałam, ale raczej mam wrażenie, że są to procedury przypisane do określonych narodowości i miejsce ubiegania się nie ma na to wpływu.

  • comment-avatar
    Homoturisticus 28/02/2017 (11:42)

    Uwielbiam Twoje opowieści. Piszesz tak, że nie sposób się oderwać od tekstu! 😉

  • comment-avatar
    Edyta 28/02/2017 (11:40)

    Masz czarodziejskie pióro 🙂 Pomijam już opisane fakty, bo to chyba musi być straszne, to czyta się Ciebie świetnie 🙂 Z przyjemnością się tu jeszcze trochę powałęsam.

    • comment-avatar
      Dominika Sidorowicz 01/03/2017 (01:07)

      Czarodziejskie pióro to chyba w „Karolci” było? 😉 Dziękuję i zapraszam…do ambasady również 😉

  • comment-avatar
    Fame Name 22/02/2017 (16:27)

    I dziękuję odechciało mi się wizy USA 🙂 Choć może teraz to i bez tego wpisu daleka byłabym od wybierania się za ocena 🙂

  • comment-avatar
    Marta | Zafascynowana życiem 21/02/2017 (19:02)

    Hehe, muszę podesłać rodzicom, żeby wiedzieli na co się szykują 😉

    • comment-avatar
      Dominika Sidorowicz 21/02/2017 (19:32)

      Rodzice to pewnie maja wyprawę w PRL-u 😉 z całą pewnością godzina przyjścia na umówione spotkanie na KONKRETNĄ godzinę, nie ma żadnego znaczenia w przeciwieństwie do ciepłych ubrań 😉

  • comment-avatar
    Rosaline 20/02/2017 (23:43)

    Nie zdawałam sobie sprawy z tego jak to wygląda. A kiedyś pewnie mnie to czeka. 🙂

  • comment-avatar
    bezpretextu 20/02/2017 (23:21)

    swietna satyra:)…. i piekne niebo w tej Ameryce:)

  • comment-avatar
    Maja | Jusiaczki On Tour 20/02/2017 (17:58)

    Planuję kiedyś w przyszłości stać po wizę, jednak nie spodziewałam się, że to taki…proces 😉

    • comment-avatar
      Dominika Sidorowicz 20/02/2017 (19:57)

      Kolejny prezydent obiecuje zniesienie wiz dla Polaków, więc może jak w przyszłości, to w przyszłości to się kiedyś stanie 😉 Od momentu złożenia wypełnionego formularza czekasz ok. 2 tyg. na rozmowę, potem ok. 3 dni na zwrot paszportu z wizą, więc bezpiecznie założyć ok. miesiąca. I o takim czasie chyba piszą na stronach ambasady.

  • comment-avatar
    Angelika a dreamer's life 20/02/2017 (17:32)

    My aplikowalismy o wize do Stanow w Londynie i spedzilismy na krzeselkach ogladajac filmiki promujace parki narodowe caly dzien… Okropnie frustrujacy proces!

    • comment-avatar
      Dominika Sidorowicz 20/02/2017 (19:53)

      Filmiki też były. I o parkach i o nauce angielskiego w USA. Dość ciekawe w zestawieniu z sytuacją 😉

  • comment-avatar
    Z naciskiem na szczescie 20/02/2017 (16:54)

    Oglądając zdjęci czułam się jak w bajcie 🙂 Cudownie! <3

    • comment-avatar
      Dominika Sidorowicz 20/02/2017 (17:23)

      Tam tak jest! To ewidentnie miejsce must see na Florydzie i według mnie na co najmniej 3 dni tj. z karnetem jednodniowym się nie wyszalejesz 😉

  • comment-avatar
    Iza 20/02/2017 (15:56)

    Bylam w Disneylandzie w Paryzu, terz czas na USA 🙂

    • comment-avatar
      Dominika Sidorowicz 20/02/2017 (17:26)

      Polecam roller-coaster we wnętrzach. W całkowitej ciemności, stosunkowo niewysoki w porównaniu z naczelnym gigantem, ale doznania kosmiczno-mistyczne! I wszelkie atrakcje 3D. Czujesz się jak w środku gry komputerowej!

  • comment-avatar
    Obieżyświatka 20/02/2017 (15:54)

    Stałam i ja w latach 90. i obiecałam sobie, że nigdy więcej 😉
    Nie cierpię kolejek!
    O.

    • comment-avatar
      Hamak Life 09/03/2017 (20:17)

      W latach 90-tych te kolejki były mniejsze…i inna procedura 😉

  • comment-avatar
    Ola 20/02/2017 (11:53)

    Mimo że akurat parę osób znajomych nie stało w żadnych kolejkach, upewniłaś mnie tylko do skierowania swoich kroków do Ambasady USA na wiosnę 😉

    • comment-avatar
      Hamak Life 20/02/2017 (15:18)

      Ja przy poprzedniej wizie też nie stałam i całość wyglądała kompletnie inaczej. Zupełnie inna opowieść by z tego wyszła 🙂 Poza tym spokojnie mogę zdementować informację, że tzw. automatyczne przedłużenie poprzedniej wizy, nie jest automatyczne.

      • comment-avatar
        Ola 20/02/2017 (19:42)

        Ja nawet nie wiedziałam że coś takiego jest 😉 Teraz kiedy za późno to poczytałam, chociaż zdaje się że i na starych zasadach by mi nie przysługiwało. Tak więc kolejka czeka 😉

        • comment-avatar
          Dominika Sidorowicz 20/02/2017 (19:52)

          Jeśli minęło nie więcej niż 48 miesięcy od daty wygaśnięcia poprzedniej wizy, to możesz próbować, bo w regulaminie jest napisane, że takie osoby są zwolnione od rozmowy z konsulem. Może akurat ja miałam pecha? Choć nie sądzę, bo przede mną była dziewczyna, która zmieniła paszport ze względu na nowe nazwisko i w poprzednim miała ciągle jeszcze ważną wizę, a i tak musiała się przebić przez kolejkę.

          • comment-avatar
            Ola 25/02/2017 (22:58)

            Gdzieś na stronie ambasady doczytałam że to dotyczy tylko wiz wydanych po 2007 roku, no i teraz już 12 miesięcy.

          • comment-avatar
            Dominika Sidorowicz 26/02/2017 (01:57)

            Tam są sprzeczne informacje. Jak wypełniasz formularz w celu umówienia się na rozmowę z konsulem, jest dużo wykluczających się punktów i podejrzewam, że może chodzić o odciski wszystkich dziesięciu palców, co faktycznie wprowadzono w grudniu 2007 roku, czyli musisz przyjść, żeby mogli cię wpisać w kartoteki 😉

Dodaj komentarz