Polska

788 odsłon34 komentarze

Przepustka do Disneylandu, czyli życie na Marsie

Disneyland
Sprzedawczyni ma atak paranoi, w związku z tym podejrzewa cię o przemyt trotylu w skrytce obcasa, a z trotylem do mięsnego nie wejdziesz, choć kupiłeś już zapas szynki na całe 10 lat, wpłacając online cenę z Pewexu. No i każdy chce mieć szynkę! Więc kolejka za twoimi plecami wpada w stan krytyczny fazy paranoicznej, panika się nasila, mróz wyostrza zmysły w tym przeciągu, bo drzwi się przecież nie domykają, dobrze że nie upały - myślisz - nie byłoby przewiewu i ludzie popadaliby jak muchy. Czytaj dalej
1 510 odsłon34 komentarze

Dolina Strążyska bez makijażu

Dolina Strążyska w listopadzie
Brakuje mi zapachu. Drewnianego żywicznego sufitu nad moją głową. Brakuje mi szumu syczących potoków. Brakuje mi luksusu. Pięknych widoków. Brakuje mi bezcelowości. Bezsensownego zanurzenia się w naturę. Zupełnie bez powodu. Całkiem bez telefonu. I w dodatku bez makijażu. W bezwstydną prostotę, która nie pozuje i z każdej strony wygląda dobrze. Chyba po to ludzie jeżdżą w góry. Mieszkańcy konwenansu miasta gdzieś na peryferiach rzeczywistości zrzucają swoje maski. ... Czytaj dalej
3 726 odsłon9 komentarzy

Tęsknota za rzepakiem

Krajobraz górski w Vang Vieng w Laosie
Nie czuję się turystą. Nigdy się nim nie czułam. Nie pociągają mnie atrakcje turystyczne. Co nie znaczy, że nie lubię atrakcji, ani że nie lubię wi(e)dzieć. Wolę czuć, a potem katalogować wrażenia i wyciągać z nich wnioski. Cieszy mnie "ładnie" i niezmiernie ekscytuje "ciekawie" i "inaczej". Takie połączenie skutkuje efektem "acha!" albo "eureka!" albo "wiem, że nic nie wiem" - wszystkie moje ulubione. Z takim nastawieniem zawsze wyruszam w drogę. Czytaj dalej
2 849 odsłon53 komentarze

Świnoujście polskie niemieckie miasto

Świnoujście plaża przed sezonem
Do 1957 roku to polskie miasto okupowały wojska radzieckie. Koszary znajdowały się w części uzdrowiskowej. Tych czasów oczywiście nie pamiętam, ale moim wspomnieniom przedszkolaka podróżującego do Świnoujścia przygrywają śpiewne wschodnie dźwięki, bo do końca lat 80 to rosyjski był drugim językiem urzędowym tego portu. A jego melodią bazy okrętów wojennych, kasyna wojskowe i pijani marynarze z czerwonymi gwiazdkami na pagonach. Czytaj dalej
2 393 odsłon43 komentarze

Warszawskie plaże. Improwizacja na weekend.

Wały. Zawady. Kiedyś były tam ogródki działkowe na Siekierkach. Rosły czereśnie, pomidory i truskawki. A nawet kukurydza. Choć ta wyjaławia glebę i w to w sumie głupi pomysł ją sadzić. Biegały tam koty. Czasem kury. W czasach kiedy jeszcze żyli dziadkowie i było się bardzo małą dziewczynką. W tych czasach i tamtych przestrzeniach człowiek zupełnie bezkarnie zostawał włóczykijem. Czytaj dalej
2 370 odsłon24 komentarze

Wsiąść do pociągu

Pociąg TLK albo osobowy przejeżdża właśnie przez Kuźnicę.
Patrzę, czy Leonardo będzie strzelał kartoflami. Ale nie. Chłopiec się skulił. Przestraszył. Matka uśmiechnięta, ale już w ułamku sekundy obrażona. Duża labilność. Groteskowa ekspresja. Tak jak w manii. I wzrok szklisty. Podniecony i nieobecny jednocześnie. Pasują wszyscy do siebie. We trójkę. W tym wagonie podczepionym do szalonej lokomotywy. Czytaj dalej
3 015 odsłon23 komentarze

Siano i kokosy, czyli bluff a la kominek

Dom we wsi Górany w Polsce
Nowy Rok zaczynam na polskim zapiecku... a tam kominek! Absolutny brak podróży i totalny odjazd! Muszę o (Blog.) Pisz, kreuj, zarabiaj napisać...bo jest ta magiczna recepta na hajs! Podejrzanie zgodna z moją filozofią życia. Może z twoją też? Kto wie? Sprawdź! Czytaj dalej
2 732 odsłon23 komentarze

Szamani z importu

Kobiety w tradycyjnych strojach z Północy Tajlandii sprzedają lokalne wyroby na Khao San Road w Bangkoku.
Spotkanie z szamanem. Inkaskim. Niski. Pękaty. W cywilu. Jak ci Indianie peruwiańscy, co grają na ulicach. Na fujarkach. W pióropuszach. A ten w cywilu. Czerwona koszulka i dżinsy. I tłumaczka – koleżanka – dawno niewidziana. Ucieszyłam się. Widać, że jego hiszpański – język wyuczony. Słychać i czuć. W wibracji każdej sylaby. Dobrze. Jakby szeptucha mówiła piękną polszczyzną, pewnie bym powątpiewała w jej autentyczność. A tak lepiej. Czytaj dalej