357 odsłonBrak komentarzy

Prisztina młodsza o 10 lat

Prisztina w 2008 roku, a może Republika Serbska w 2006

Prisztina czy Serbia to w gruncie rzeczy nie taka duża pomyłka… Ryzykowna teza, ale jak widać moja pamięć nie jest polityczna. Nie potrafię ustalić,  kiedy i gdzie zrobiłam te zdjęcia. Dziesięć, dwanaście lat później nie poznaję tamtych miejsc. Ponoć podróżnik to ktoś, kto pamięta więcej niż zobaczył i widział więcej, niż pamięta. To bardzo prawdopodobne. Pasuje do mojej historii. Pamięć fotograficzna na przestrzeni dekady okazuje się jednak zawodna. Zostają jedynie wrażenia. Poczucie nierzeczywistości: już kiedyś szłam tymi ulicami, a teraz idę nimi znowu i nie są to te same ulice ani ta sama ja. I dopada mnie nostalgia. Zatrzymuję się, żeby spojrzeć na zegarek, którego dzisiaj już prawie nikt nie nosi, i orientuję się, że istniałam już w epoce ORWO i Zenita, gdzieś po drodze uczyłam się patrzeć, zmieniając obiektywy i filtry ręcznie, a potem zamiast dzwonić telefonem, zaczęłam nim robić zdjęcia. Surrealistyczne tempo. Trudno w nim postawić granice.

Nie mam już tamtych negatywów. Skanowanych na domowym skanerze, który, co tu dużo mówić, prześwietlał klisze. Zenit chyba już nie działa. A Prisztina i serbskie miasteczka nabrały trochę makijażu.

Popatrzcie na przeszłość

Mam nadzieję, że slajder działa 😉

=

This slideshow requires JavaScript.

Od 17 lutego 2008 było to już niepodległe państwo, przynajmniej według Polski, choć podobno prezydent miał odmienne zdanie. Patrząc na statystki, należy przyjąć, że kraj ten jednak istnieje. Uznaje go 111 ze 193 państw członkowskich ONZ, 23 z 28 Unii Europejskiej i 24 z 29 NATO. Trudno negować fakty, bo one pozwalają porządkować wspomnienia.

Pod dokładnie tą samą długością i szerokością geograficzną, w swoich trzech życiach, otarłam się o 3 niepodległe państwa. Jugosławia, Republika Serbska i Kosowo. Prisztina zachowała swoje imię, znaki szczególne i awansowała na stolicę.

Polecam opowieść Kosowarzy. Być może wśród bohaterów tamtego artykułu znajdują się niektórzy z tych zabłąkanych w kadry mojego Zenita.

***

Prośba do uważnego obserwatora: jeśli odkryjesz jakiś kadr z Bułgarii albo Rumunii, daj znać 😉

Ciekawe materiały:

Autor: Dominika Sidorowicz

Dziennikarz, fotograf, podróżnik. Kolekcjoner przygód i opowieści.

Brak komentarzy

    Dodaj komentarz