fbpx
2 052 odsłon22 komentarze

The morning glory, czyli tajski masaż zamiast lunchu

Ladyboy był takm sobie masażystą, no ale był ladyboyem!

Najpierw umył mi stopy, więc mogłam mu się przyjrzeć. Wyższy o mniej więcej o głowę od pozostałych masażystek, nieco szerszy w ramionach i węższy w biodrach – jego sylwetka tworzyła zgrabny trójkąt ostro zwężający się ku, hmm.., dołowi. Okazał się również właścielem elganckiego bicepsa. Rude, farbowane włosy tworzyły mocny konrast do brwi pociagnietych czarną kredką i wyrówanych permanetnym makijazem. Chichotał nieustannie niczym skrzat, a w jego spojrzeniu czaiło się jednocześnie ciepło i figlarność Mogłabym z nim spędzić całą noc na, ale za 1, 5 godz, odjeżdżał moj autobus do Chiang Mai.

– Where to buy?/ Gdzie kupić? – zdradził w końcu powód swojego chichotu, ciągnąc za moje ramiączko od stanika.

Przecież nie wyślę go do Zalando, choć CK szyją akurat ręce lokalnych dzieci – pomyślałam.

– Everywhere…around/Wszędzie – zaryzykowałam.
– You nice and this nice/ Ty fajna i to fajne – dalej pokazywał na moją bieliznę, której fragmenty wychodziły spod obszernej piżamy, którą dostaje się jako strój roboczy do masażu, żeby lepiej się spało.
– Your body Thai/ Twoje ciało tajskie – dodał, siedząc na moich pośladkach i ciągnąc mnie za ręce do pozycji łuku. – You fit. Yoga, right?/ Wysportowana. Joga, no nie?
– Right – chrząknęłam razem ze stawami, bo takich możlwości wygięcia jeszcze nie osiągnęłam.
– Me yoga yes, too./ Ja też joga.

China Town, Bangkok, Thailand

China Town, Bangkok, Thailand

Tutaj akurat panie oraz rybki- pedikiurzystki. Azjatyckie kobiety są bardziej korpulentne i przysadziste niż mężczyźni. Można z powodzeniem przyjąć, że smukła Azjatka to ladyboy.

China Town, Bangkok, Thailand

China Town, Bangkok, Thailand

Tak wygląda typowy salon masażu w Bangkoku. Ten akurat w Chinatown. Jeśli w swojej ofercie oprócz masażu, ma kosmetykę i fryzjerstwo to najprawdopodobniej świadczy także inne usługi…

MBK - centrum handlowe, Bangkok, Thailand

MBK – centrum handlowe, Bangkok, Thailand

Można się w nim zgubić, co często się zdarza, można jednak również kupić masę pożytecznych rzeczy, choćby powerbanki do Samsungów, przejściówki na malezyjskie gniazdka i inne gadżety, których nie ma na lotnisku w Doha, ani tym bardziej na Goa. I w tym drugim przypadku nie dotyczy to tylko lotniska, na którym nie ma absolutnie nic. Oprócz taksówkarzy.

MBK - centrum handlowe, Bangkok, Thailand

MBK – centrum handlowe, Bangkok, Thailand

Na tym obrazku można zaobserwować pojazdy, do których absolutnie nie należy wsiadać. Tuk tuki i riksze. W miejscach schadzek turystycznych, takich jak MBK, wszędzie wiszą tablice informacyjne przestrzegające przed korzystaniem z wesołej przejażdżki z tuktukarzem. Nie twierdzę, że w taksówce będzie Wam smutno, bo z pewnością zwiedzicie nadprogramowy kawałek miasta, ale przynajmniej nie będziecie musieli jeździć po sklepach z pamiątkami i krawcach.

MBK - centrum handlowe, Bangkok, Thailand

MBK – centrum handlowe, Bangkok, Thailand

Bangkok nocą to przeciwieństwo nocnego Wientian. To miasto żyje 24 godziny na dobę. Godzina policyjna? Tu nikt o czymś takim nie słyszał.

Azja słynie z ladybojów i męskich traum. Facet kupuje sobie randkę, a potem przeżywa szok.

– Eeee – wyprowadził mnie z błędu w Laosie przystojny Włoch, jak snuliśmy się po Wientian jakieś 180 minut z okładem po godzinie policyjnej, w dodatku nie wiadomo po co, przeczuwając jednak, że coś z tego szwędania wyniknie i niekoniecznie areszt – that’s bullshit! You can see it and feel it. You can smell a woman. That’s an instinct./ To bzudry! Przecież to widać…i czuć. Instynkt samca.

Może Włosi tak mają – przesunęłam klatki pamięci i natknęłam się na film z Al Pacino, a zaraz potem ten drugi, w którym męski instynkt jednak zawiódł. W międzyczasie zapomniałam o trzecim – pod tym akurat tytułem – i całe szczęście, bo spacerując z antropologiem, co prawda nie światowej sławy, mimo wszystko jednak w miejskiej dżungli by night, mogłabym się przestraszyć.
Mijaliśmy właśnie dwie bardzo wysokie jak na laotańskie warunki, bardzo zgrabne jak na końskie dawki azjatyckiego cukru, którym wszyscy się tu trują i pasą – niesamowicie atrakcyjne dziewczny. Pomachały nam i przesłały buziaka.

– Unless u are very drank or stoned – dokończył./ No chyba, że jesteś narąbany.
– Once it happened to me../ Kiedyś miałem taką wpadkę… – spojrzał na dziewczyny bez zainteresowania.

– Did u like it? / I jak było?

Przypomniały mi się dłonie ladyboya…i skręciłam w lewo.

Autor: Dominika Sidorowicz

Piszcie do mnie w sprawie przygód! 🙂

Chcesz zainspirować się bardziej? :)