fbpx
2 117 odsłon26 komentarzy

Konstelacja wodnika i dziewczyna widmo

– If u wanna call the cab, u can use my cell/Jak chcesz dzwonić po taksę, możesz skorzystać z mojej komórki – usłyszałam melodyjny, penetrujący głos nad moją głową.

Próbowałam właśnie, w konwersacji nad odległość przy użyciu najnowszych technologii, nakłonić Thomasa do wspólnej przejażdżki na lotnisko. Choćby skuterem. Jechaliśmy już wszak z Sanur do Canggu z dwoma deskami surfingowymi i moim dwunastokilogramowym plecakiem oraz drugim podręcznym – o jakieś dwie trzecie lżejszym.

– I need a beer! – oznajmił, jak dojechaliśmy – and a shower. We were bloody lucky that no one had stopped us!
/Piwo poproszę i prysznic! Mieliśmy cholerne szczęście, że nikt nas nie zatrzymał!

Plaża Balangan Beach na Bali w czasie przypływu i dziewcznyna widmo.

Konstelacja wodnika i dziewczyna widmo, czyli magiczna aura balijskich plaż

Bali, Indonezja

To nie jest plaża, na którą dojechaliśmy. Plaże w Canggu i jego okolicach możecie zobaczyć w Cyberspace is home. Są one zbyt brzydkie i nie pasują tematycznie do urody „kobiety-widma”, którą postanowiłam uwiecznić w tej opowieści.

Bali, Indonezja

Bali, Indonezja

Bali, Indonezja

Bali, Indonezja

Tak wyglądają plaże na Bali zwane Balangan Beach.

Oczywiście w makijażu. Saute kolory są nieco bardziej przytłumione, a wrażenia mniej poetyckie, ale przecież dzięki takim zaklęciom ciągnie was do baśniowych krain. Bali bywa bardzo fotogeniczne, jak się dysponuje własnym środkiem transportu, czyli skuterem. Wtedy można miejsca ładnie wpisujące się w kadr wyszukać…pod stertami śmieci. Poza tym zdjęcia ani filmy nie emitują zapachów…a szkoda, bo Bali jest jednym wielkim kurnikiem. Takim od dawna niesprzątanym.

To był rzeczywiście szczęśliwy traf. Na Bali policja uwielbia haltować turystów pod byle pretekstem i łapówki na mandaty należy wliczyć w budżet wyprawy,

w tym przypadku jednak wszelkie preteksty były niepotrzebne. Nie wyglądaliśmy zbyt przepisowo. Zwłaszcza lądując w rowie przy jakimś nieodpowiednio wyważonym zakręcie. Na szczęście żadnej desce nic się nie stało, ucierpiało tylko moje kolano i to nieznacznie.

– I’ve told you. I bring luck / Mówiłam Ci, że przynoszę szczęście. – zapewniłam znad zielonkawego koktajlu pełnego ożywczych elektrolitów – pierwszego w Indonezji i nieznacznie dorastającego do pięt tajskim miksturom.

Właśnie mu o tym przypominałam. Thomas jednak nie mógł się zdecydować, czy w celu przedłużenia wizy ma lecieć do Singapuru czy do domu. Oraz kiedy ma lecieć. A może w ogóle zapłaci te 70 dolców i będzie miał z głowy latanie.

– Maybe I’ll fly to Poland? Do I need a visa?/ A może skoczę do Polski? Muszę mieć wizę?
– Well, I’ll go to Malaysia or the Philippines now, if u mean visiting me./ Ale ja teraz zmierzam do Malezji albo na Filipiny, jeśli masz na myśli odwiedziny.
– The Philippines? Are u kidding me?!?/ Filipiny? Żartujesz?!?
– No. What’s wrong with the Philippines?/ Nie. A co złego jest w Filipinach?
– The cyclone hit just yesterday!/ Właśnie wczoraj walnął tam cyklon!

Musiałam powiedzieć Toby, ona nie śledzi newsów. Zupełnie jak ja. Dzięki temu podobnie jak ja miewa rozliczne przygody.

– By Thursday u said? Mine is valid until Saturday. I’ll surf by then. Take a cab. After Indonesia I’ll come to Poland. Anytime. Anywhere / W czwartek Ci się kończy? Moja jest ważna do soboty. Weź taksówkę. A ja po Indonezji wpadnę do Polski. Wszędzie tam, gdzie Ty. – zakończył swoją ulubioną frazą.

– I guess I have no choice/ Chyba nie mam wyboru – wyłączyłam tablet i spojrzałam na właścicielkę roztańczonego głosu.

Obok mnie stała najpiękniejsza kobieta świata…dziewczyna widmo.

Z wrażenia zapomniałam się przedstawić, zapomniałam też zapamiętać jej imię. Pamiętam tylko, że miało w sobie mocne, świszczące „h” gdzieś z trzewi pustyni.

– That’s the most beautiful name I’ve ever heard / To najpiękniejsze imię, jakie w życiu słyszałam – powiedziałam tylko, bo jakoś głupio mi było powiedzieć tak ni stąd ni zowąd, co właśnie teraz piszę. – So powerful. It’s like a secret, mystery and wind. / Pełne mocy. Jak tajemnica, zagadka i wiatr. W jednej chwili zrozumiałam, co mężczyźni mogą czuć w towarzystwie niektórych kobiet. Mi się kręciło w głowie, miałam problemy z oddychaniem i wysławianiem się, a nie jestem przecież mężczyzną…
– That’s its meaning/ Takie właśnie jest jego znaczenie – odpowiedziała, trzymając w bardzo długich, bardzo czarnych palcach białego iPhona. O jezu, w tych warunkach nie zapamiętam numeru – pomyślałam.

– In what language? – przytomnie zmieniłam temat odczuć, cały czas pozostając w wątki./ W jakim języku?
– Malagasy. / Magalskim.

– Have u seen our neighbour?/ Widziałeś już naszą sąsiadkę? – zagadnęłam Dominica wieczorem, jak przyszedł na mój taras oglądać gwiazdy. Kontelacja wodnika postanowiła się dalej ukrywać.
– Perhaps it doesn’t exist. Like us./ Może wcale nie istnieje. Tak, jak my.
– The girl?/ Dziewczyna?
– No, the Aquaruious…whatever./ Nie. Konstelacja. Cokolwiek.
– But her?…So u haven’t met her yet? – dociekałam. Gwiazdy niedotykalne chwilowo interesowały mnie mniej niż te po sąsiedzku. / Ale o nią pytam. Czyli jeszcze jej nie spotkałeś?

Wysoka. Tak co najmniej 180 cm albo więcej. Umięśniona, harmonijna postawa wojownika. I takie ruchy. Przesunięte proporcje jak u Barbie, tylko mniejszy biust i szersze ramiona. Nierzeczywista sylwetka – zaczęłam szkicować rysopis i znowu doznałam tego dziwnego uczucia jakby nieprawdopodobieństwa. I zachwytu owym nieprawdopodobieństwem.

– And she had bags under her eyes which made me believe she was real cos otherwise she’d be so perfect that I’d be inclined to blame my vivid imagination for creating a phantom – skonkludowałam. /Miała worki pod oczami i dzięki temu uwierzyłam, że jednak jest prawdziwa. W innym razie przypisałabym swojej zdolnej wyobraźni wyprodukowanie kolejnej zjawy.
– You shouldn’t spend so much time with me, I recon… -mruknął./ Chyba za dużo czasu spędzasz ze mną.
– Are u jealous? – nieoczekiwanie przyszło mi do głowy./ Jesteś zazdrosny?
– I’m not sure if she was a girl./ Nie jestem pewien, czy to dziewczyna.
– Oh man! But not the phantom either?/ O żesz! Ale i nie zjawa?

Bali, Indonezja

Bali, Indonezja

Plaża, na której surfowała dziewcznyna widmo

Bali, Indonezja

Jak człowiek chodzi po takich plażach, to rzeczywiście może doznać halucynacji 😉 Odpływy i przypływy na Bali są gwałtowne i spektakularne. Dlatego rankiem to świetne miejsce dla surferów. Zapeleńcy wstają bladym świtem i wyruszają na falę!

Autor: Dominika Sidorowicz

Piszcie do mnie w sprawie przygód! 🙂

Chcesz zainspirować się bardziej? :)