fbpx

Indie

3 886 odsłon46 komentarzy

Prowadzona przez dzieci ulicy. W Indiach.

Plaża na Goa. Sprzątanie plaży w Indiach.
Lalki w ogniu Pauliny Wilk to książka tak dobra, że aż zła. Tak niejednolita stylistycznie jak Indie. Wciąga w swój świat i nie pozwala w nim osiąść - bo nie chce się tam być. Jej lektura jest jak danie indyjskie - obrzydliwa papka o cudownym smaku. I treściwa zdecydowanie jak Indie, gdzie w chaosie brzydoty, przepychu, egzaltacji człowiek, choćby nie chciał, to musi mieć oczy szeroko otwarte, bo nigdy nie wiadomo, czy na ulicy natknie się akurat na monsunowe wesele czy na ... Czytaj dalej
4 228 odsłon44 komentarze

Sugar mama

- Where is your husband? - wyrwało mnie znad porannej masala tea pytanie z rodzaju głupich. - Home - popiłam. - Why? - That's the husband place. Nie polemizował, za to zainteresował się gabarytami. - Is big? Czytaj dalej
2 359 odsłon18 komentarzy

Are you a monkey? Czyli droga do Udupi.

Fuck! - pomyślałam, po raz kolejny odbywając drogę z tego samego lotniska, przez te same krzaki, w tych samych ciemnościach, choć nieco w bok od poprzedniej trasy. Obecny kierowca - na oko ok.20 lat starszy od poprzednika, który opowiadał mi o leopardach polujących na turystów (i chyba stosował personifikację, której wtedy nie załapałam, bo w gruncie rzeczy zwierzęta na Goa są bezpieczniejsze od ludzi i zdecydowanie mniej namolne) - okazał się analfabetą i w dodatku niewidomym, co wywnioskowałam z tego jak przytulał się do przedniej szyby, nerwowo ściskając lewostronną kierownicę. Na każdym wyboju, czyli co chwilę, podskakiwał Czytaj dalej
3 431 odsłon56 komentarzy

amores perros

W tym miejscu po raz pierwszy spróbowałam lokalnej lemoniady...z solą. Lemon soda to wyciśnięta limonka, trochę cukru, szczypta soli, a jako baza woda z syfonu. Mój kierowca na szczęście przyjechał w sobotę...i okazał się Pakistańczykiem. Dlatego pewnie wyglądał jak bin Laden. - He is dead, as far as I know - uśmiechnął się jakoś diabelsko. - But he's got a lot of siblings... - przypomniałam sobie, sadowiąc się na pace, nie do końca przekonana, czy nie zamieniłam czasem siekierki na kijek. Czytaj dalej
2 617 odsłon28 komentarzy

Devil’s ride

Krowa zdążyła odsunąć głowę i, na szczęście, rogi, pies uskoczył na bok, skuter jadący z naprzeciwka gwałtownie przyspieszył, wchodząc slalomem w ślizg, przerażony przechodzień zanurkował w czeluści dywanow i innych szmatek z kaszmiru, właściciel kramiku schował się za ladą (nie wiem, czy to był dobry pomysł), ale stragan ani drgnął…! O Boże!!! Jechałam na skuterze!!! W ruchu lewostronnym, na indyjskiej ulicy, po raz pierwszy w życiu! Prosto do środka sklepu! Czytaj dalej
8 585 odsłon22 komentarze

Pierwsze kroki w kraju słonia i kalkulatora

Lokalna jadłodajnia w Indiach na Goa.
Lokalna jadłodajnia połączona ze sklepem. W środku mieszczą się 3 stoliki i 1 na zewnątrz. Z reguły nie ma miejsc. Do wyboru jest 5 lokalnych stosunkowo ostrych dań w cenie 80- 100 INR. Do posiłku dostaniecie...łyżkę. Kiedy nasyciłam pierwszy głód, zastanawiając się, jak łyżką nabrać rybę, pojawiła się lokalna para. Stali na zewnątrz, czekając na stolik. - You may sit with me - zaproponowałam...i to był błąd. Czytaj dalej
2 386 odsłon18 komentarzy

Szale z kaszmiru i sok z kokosa

W Indiach chodzi o to, żeby poczuć się jak maharadża - olśniło mnie dzisiaj, kiedy wreszcie po raz pierwszy w życiu udało mi się robić NIC. Chociaż muszę od tego nic odliczyć poranne zalogowanie sie do banku - z sukcesem- i zamiast się ucieszyć z tego sukcesu, to się wkurzyłam. Mit taniego Goa trzeba włożyć do lamusa, zasuszyć między kartkami przewodników i zapomnieć...może do czasów low season, a nie na zawsze. Czytaj dalej
2 806 odsłon22 komentarze

Dwa koty w walizce

Garderoba suszy się na sznurku, kiedyś może była w walizce. W każdym razie na Goa w porze suchej wszystko błyskawicznie schnie, a nawet płowieje.
– Oh my God, oh my god!!! – wrzeszczała Angielka przez pół plaży – The cows! The cows got evil! Faktycznie ja się też ze dwa razy przestraszyłam. W końcu nie jesteśmy w Polsce szkoleni, jak postąpić wobec krowy pędzącej jezdnią prosto na ciebie; w dodatku rogatej i garbatej. Pomachać jej sari, jak na corridzie??? Czytaj dalej