Indie

1 157 odsłon45 komentarzy

Święty ogień i ocałe chusty

Prace fotograficzne kolumbijskiej fotografki na wystawie w Kuala Lumpur
W tym kraju Hindusi, Malajowie i Chińczycy żyją obok siebie i tworzy się wielobarwna mieszanka kultur. Chińczycy zachowują swoją odrębność, zajmują się handlem, sprzedają alkohol...i narkotyki. Są niezależni, za to jest duży konflikt pomiędzy Hindusami i Malajami, podobnie jak w Indiach pomiędzy hindusami a muzułmanami. Nieoficjalnie słyszy się o dużej ilości prześladowań, de facto mówią o zabójstwach murtadd. Czytaj dalej
1 221 odsłon8 komentarzy

Zielone na podróże

Budżet w podróży jest drugorzędny w stosunku do dobrego humoru
Nocne busy azjatyckie to bardzo ciekawa propozycja sprzyjająca integracji. W Indiach, Kambodży, Wietnamie, Laosie i Chinach i pewnie jeszcze gdzie indziej łóżko jest podwójne, a bilet sprzedawany pojedynczo. Teoretycznie gwarancja nietykalności to wykupienie 2 miejsc...chyba, że dokooptują wam Azjatę do trójkąta. Czytaj dalej
2 209 odsłon21 komentarzy

5 błędów poznawczych, czyli fatum na Goa

Południowe Goa. Spacer nad rzekę.
Przejażdżkę z taksówkarzem z lotniska na Goa do Angoda Beach już znacie. Jednak kilka retardacji wcześniej wyszłam z hali przylotów. Wyciągnęłam z bagażu podręcznego butelkę wody przemyconą z pokładu samolotu. I to był błąd. Nie butelka i nie przemyt, ale sytuacja na zewnątrz. Należało na lotnisku przenocować, ale przecież miałam zarezerwowaną budkę na plaży... Czytaj dalej
2 198 odsłon35 komentarzy

Qatar Airways, Kingfisher nie w Doha i rozmówki polsko-indyjskie

Przewóz dóbr na skuterze w Tajlnadii
Wypełniwszy formularz, wszyscy bili się o długopis, udałam się do mniej lub bardziej odpowiedniej kolejki. - Here you are. My questionnaire - powiedziałam do pani w sari, która wcale się nie uśmiechała. Rzuciła okiem na 3 kopie tych samych ( w każdym razie taką miałam nadzieję) odpowiedzi. - Go to the checkpoint nr 4. Next! - wskazała w stronę kogoś ze szwajcarskim paszportem, kto sapał za moimi plecami. Jak to next??? Tak łatwo się mnie nie pozbędzie! Czytaj dalej
2 276 odsłon30 komentarzy

Odcinek pilotażowy – couchsurfing i wiza indyjska

Couchsurfing w wydaniu inddyjskim
Godzina zero - czas start! Zapomniałam wystartować chronologicznie, więc nadrabiam...Po wielu odcinkach, kiedy akcja się już  kręci i zapętla na dobre, a ja od dawna jestem w Polsce, przeżywając tutaj niemniej zaskakujące przygody niż w Azji, śpieszę więc z pilotem...tego serialu. Zaczyna się polska jesień. Złota już dawno minęła. Listopad nadciąga nieubłaganie, a ja coraz bardziej chodzę (jak) na szpilkach albo (po) rozżarzonych węglach, nie mylić z popiołem. ... Czytaj dalej
3 494 odsłon58 komentarzy

Aloo gobi, czyli potrawka z kalafiora – przypadek beznadziejny

Indian Tandoori - indyjska restauracja w Kerali. Nie pamiętam, czy serwuje aloo gobi
Indyjska kuchnia jest wizualnie totalnym zaprzeczeniem kolorowej, przeładowanej mniej lub bardziej kiczowatymi formami, stylistyki tego kraju. Jest papką. Najczęściej brązową wpadającą w beż i do tego przaśne, proste placki. W różnych formatach. Jedzenie odbywa się rękami. W połączeniu z papką nie wygląda to zbyt dostojnie. Brązowa breja na palcach zakończonych brudnymi paznokciami. Wkładana do ust. Tylko ja mam takie skojarzenia? Czytaj dalej
3 467 odsłon39 komentarzy

Egzotyczne maski i europejskie wyobrażenia

Plaża na Koh Phangan
Nadmiar bogów, nadmiar mylnych tropów, wszystko nie jest tym, czym się wydaje. Ludzie doznają oświecenia i popadają w ruinę szaleństwa albo innych uzależnień od tanich dragów. A wszystko to w imię wyższego celu. Neurotyczny porządek kast, wartość życia i każdego dnia mierzona pieczątkami, podpisami i kopiami - ordnung, który próbuje utrzymać w ryzach ten potężny chaos. Jakby Śiwa wiecznie walczył z Wisznu, a Brahma drzemał po wyczerpującym dziele stworzenia. Każdego dnia. W każdej sekundzie. Racjonalnie rzecz ujmując, można to zwalić na przeludnienie i tu sprawę zakończyć, ale to bardzo uproszczony wniosek. Czytaj dalej
2 891 odsłon23 komentarze

Prowadzona przez dzieci ulicy. W Indiach.

Plaża na Goa. Sprzątanie plaży w Indiach.
Lalki w ogniu Pauliny Wilk to książka tak dobra, że aż zła. Tak niejednolita stylistycznie jak Indie. Wciąga w swój świat i nie pozwala w nim osiąść - bo nie chce się tam być. Jej lektura jest jak danie indyjskie - obrzydliwa papka o cudownym smaku. I treściwa zdecydowanie jak Indie, gdzie w chaosie brzydoty, przepychu, egzaltacji człowiek, choćby nie chciał, to musi mieć oczy szeroko otwarte, bo nigdy nie wiadomo, czy na ulicy natknie się akurat na monsunowe wesele czy na ... Czytaj dalej