204 odsłon6 komentarzy

Seks, kłamstwa i filmy

Paryskie kawiarnie w okolicach Bastille.
Trudno pisać o czymś, co nie ma treści, ani nawet wabika. Być może gdyby wyposażyć głównego bohatera w jakieś cechy dystynktywne, wywalić niepotrzebne sceny seksu,które naprawdę nic nie wnoszą, dodać więcej świata wokół postaci, to by wyszedł z tego przeciętnie interesujący film dla widza z przeciętnym poziomem IQ, który prawdopodobnie byłby ponadprzeciętnie zachwycony. Czytaj dalej
425 odsłon32 komentarze

Przepustka do Disneylandu, czyli życie na Marsie

Disneyland
Sprzedawczyni ma atak paranoi, w związku z tym podejrzewa cię o przemyt trotylu w skrytce obcasa, a z trotylem do mięsnego nie wejdziesz, choć kupiłeś już zapas szynki na całe 10 lat, wpłacając online cenę z Pewexu. No i każdy chce mieć szynkę! Więc kolejka za twoimi plecami wpada w stan krytyczny fazy paranoicznej, panika się nasila, mróz wyostrza zmysły w tym przeciągu, bo drzwi się przecież nie domykają, dobrze że nie upały - myślisz - nie byłoby przewiewu i ludzie popadaliby jak muchy. Czytaj dalej
481 odsłon43 komentarze

Orzeszki, banany i Chińczyk w czerwonej czapeczce

Cameron Highlands
- One person? One beautiful person? - Chińczyk w czerwonej czapeczce radośnie się wyszczerzył na mój widok - I have one bunk bed for one beautiful person. Obejrzałam się za siebie. Hindusa już nie było. Chińczyk bez zmian. Wziął mój bagaż i pokazał mi pokój. - Here, I need your signature. 19 ringits plus tax - wyjął kalkulator - 21, 78. Ok, let’s make it 20. Otworzył szufladę i wyciągnął z niej tabliczkę: SORRY, WE ARE FULLY BOOKED i umieścił ją w szybie hostelu pod wesołym Chińczykiem. Czytaj dalej
678 odsłon45 komentarzy

Święty ogień i ocałe chusty

Prace fotograficzne kolumbijskiej fotografki na wystawie w Kuala Lumpur
W tym kraju Hindusi, Malajowie i Chińczycy żyją obok siebie i tworzy się wielobarwna mieszanka kultur. Chińczycy zachowują swoją odrębność, zajmują się handlem, sprzedają alkohol...i narkotyki. Są niezależni, za to jest duży konflikt pomiędzy Hindusami i Malajami, podobnie jak w Indiach pomiędzy hindusami a muzułmanami. Nieoficjalnie słyszy się o dużej ilości prześladowań, de facto mówią o zabójstwach murtadd. Czytaj dalej
670 odsłon8 komentarzy

Godzina w Chile i parę miesięcy w Malezji

Komary na Tioman tną, jakby udały się na dyskotekę pełną ponętnych ciał. To w zasadzie nie komary, na nie działa deet (w miarę), ale meszki, które obsiadają człowieka w ciągu 30 sekund minimalnego bezruchu. Chyba są radioaktywne? Żywią się chemią, bo przecież skóra zabezpieczona toksycznym filtrem powinna być dla nich niejadalna. A może pot zmywa gorzko-kwaśny film repelentu, bo po tej stronie półwyspu malezyjskiego panuje klimat sauny... Czytaj dalej
547 odsłon24 komentarze

Erasmus chyba warto?

Sesja ślubna na plaży na Bali, ale tak też się może skończyć Erasmus
- Ale z polonistyki chce pani jechać? Za granicę? Miła pani cała w lokach utrwalonych na cukier albo mocny lakier przyozdobiona w sceniczny makijaż w towarzystwie papierosa na stałe przyklejonego do warg sprowadziła mnie na ziemię. Aż się zakrztusiłam. Pewnie od mieszkanki dymu nikotynowego i pierza z podciętych skrzydeł. Znalazłam jednak sposób. Czytaj dalej
810 odsłon43 komentarze

Kryminał w Bangkoku

Indonezja, Bali, okolice Candidasa
Stoisz na pięknym balkonie pod rozgwieżdżonym niebem; słychać boską muzykę, tak absolutnie doskonałą, że niemal nie do zniesienia. I nagle dzieje się coś strasznego: magiczne dźwięki zmieniają się w ohydną kakofonię. Co się stało? Czy umierasz? No cóż, można tak powiedzieć. Ten straszny odgłos to pierwszy krzyk noworodka: twój. Urodziłeś się znów w ludzkim ciele, nieoddzielnym od wszystkich grzesznych występków popełnionych w poprzednim życiu. I teraz będziesz musiał strawić kolejnych siedemdziesiąt lat na przedzieraniu się z powrotem ku boskiej muzyce. Nic dziwnego, że płaczemy. Czytaj dalej
1 342 odsłon34 komentarze

Dolina Strążyska bez makijażu

Dolina Strążyska w listopadzie
Brakuje mi zapachu. Drewnianego żywicznego sufitu nad moją głową. Brakuje mi szumu syczących potoków. Brakuje mi luksusu. Pięknych widoków. Brakuje mi bezcelowości. Bezsensownego zanurzenia się w naturę. Zupełnie bez powodu. Całkiem bez telefonu. I w dodatku bez makijażu. W bezwstydną prostotę, która nie pozuje i z każdej strony wygląda dobrze. Chyba po to ludzie jeżdżą w góry. Mieszkańcy konwenansu miasta gdzieś na peryferiach rzeczywistości zrzucają swoje maski. ... Czytaj dalej